Duchu Najświętszy, Ty jesteś słodkim Gościem naszych dusz. Cieszymy się bardzo, że chcesz być naszym gościem, lecz często Cię nie doceniamy, a nawet nie dostrzegamy. Tym bardziej teraz chcemy sobie to uświadomić, że Ty zamieszkujesz w nas od chwili chrztu świętego i przemawiasz cichym głosem sumienia i Twoich natchnień. Jesteś gościem pokornym, ukrytym i bardzo delikatnym. Szanujesz naszą wolność, a jednak bardzo pragniesz wejść w dialog z każdym człowiekiem, aby móc go prowadzić po drogach życia do zbawienia. Ty chcesz od wewnątrz każdego oświecać, prowadzić do poznania prawdy, zachęcać, przekonywać, umacniać w dobru i w miłości. Tak często wydaje nam się, że dobro, prawda, piękno, które odkrywamy i czynimy w naszym życiu są tylko naszą własną zasługą, nie dostrzegamy Twojego ukrytego i delikatnego prowadzenia.
Ale są też chwile, że wpadamy w ciemność i nie wiemy dokąd iść. Gdy upadamy w grzech, gdy nie umiemy przebaczać, nie widzimy sensu czynienia dobra innym ludziom, nie potrafimy już kochać, ani przyjmować miłości. Wtedy błagamy o Twoje światło dla rozumu, miłość dla serca, odrobinę dobra dla woli, najlepiej słowami: Miłości, oświeć nas. I gdy Ty przychodzisz, wszystko znów ożywa w naszym życiu i nabiera radości, pokoju i sensu.
Duchu Stworzycielu, Ty dałeś początek każdemu człowiekowi i masz do niego prawo. Tobie na każdym zależy i z całych sił pragniesz go przyprowadzić do Domu Ojca, do wiecznego szczęścia. A droga przez życie to jeden wielki egzamin, czas walki, czas wyboru między dobrem, a złem. Wielu ludzi na ten ważny i trudny czas otrzymało pomoc w postaci nauczania Pisma świętego, umocnienia sakramentami i prowadzenia przez Kościół. Ale wielu żyje poza tym światem łaski. Żyje wśród zgiełku różnych propozycji, chaosu wartości, w dezorientacji, w którą stronę iść i co wybierać, w co zaangażować swoje życie.
Tych często bardzo zagubionych wśród świata ludzi, nie pozostawiłeś samych. Ty też pragniesz ich prowadzić, prowadzić drogami prawdy, dobra i miłości. I nie jesteś daleko od każdego z nich, lecz zamieszkujesz w ich głębinach, nie przez łaskę chrztu, lecz przez prawo naturalne i głos sumienia. I oni najczęściej to wiedzą i czują. Gdy żyją zgodnie z prawem naturalnym zakładają rodziny, dbają o nowe życie, pracują uczciwie, czynią dobro i są szczęśliwi. Ale często zło pojawia się w ich życiu, czasem pochodzi z zepsutej własnej natury, czasem ze środowiska, czasem od księcia ciemności i wtedy zaczyna się zażarta walka na śmierć i życie. Wtedy potrzebują szczególnie Twej łaski i pomocy. Oby umieli wejść w siebie, dotrzeć do wewnętrznego sanktuarium własnego serca, gdzie Ty zamieszkujesz, a otrzymaliby i światło i mądrość i moc i odwagę i dar miłowania, aż do oddania życia za prawdę.
Duchu Stworzycielu troszczący się o każdego człowieka, polecamy Ci szczególnie naszych braci i siostry, którzy poza łodzią Kościoła borykają się z walką między dobrem, a złem. Bądź ich Kierownikiem, Przewodnikiem, Nauczycielem, Mocą i Pocieszycielem. Daj, aby umieli Cię odkryć w głębinach własnych serc i pod Twoim delikatnym przewodnictwem osiągnęli pełnię człowieczeństwa.
Duchu Uświęcicielu, Ty w sposób szczególny dzięki łasce chrztu, pragniesz prowadzić wszystkich ochrzczonych. Ale i w nas, mimo zmazania grzechu pierworodnego, ciągle trwa walka dobra ze złem. Ty niczemu się nie dziwisz i chcesz pomagać każdemu wierzącemu, na takim etapie na jakim aktualnie jest. Pragniesz jedynie, by otworzył przed Tobą swe serce i ukazał całą prawdę o sobie.
Tak wielu Twoich wyznawców Duchu, uwikłanych jest w grzechy zmysłowe. Trzymają ich one w uwłaczającej niewoli. I choć znają przykazania i napomnienia św. Pawła: „Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha do życia i pokoju” (Rz8,6) nie potrafią się z tej niewoli wyzwolić o własnych siłach. A Ty jesteś, jak delikatny lekarz, psycholog, terapeuta. Potrafisz wejść, jak najgłębiej w tajemnice człowieka. Potrafisz afirmować człowieka, nie akceptując grzechu. Dajesz poczucie, że jest przez Ciebie kochany mimo wszystko, że jego godność leży w byciu umiłowanym dzieckiem Bożym, niezależnie od kajdan, jakie na sobie nosi. Dając mu poczucie godności, dajesz mu też cel i siły do walki. Ty objawiając mu prawdę o wiecznym przeznaczeniu człowieka i prawdę o mocy i miłości Boga, który na niego czeka, dajesz mu motywację do walki ze swą słabością i do wyznaczenia sobie najważniejszego celu, jakim jest zatopienie się w Miłości prawdziwej i wiecznej.
Duchu Uzdrowicielu oddajemy Ci wszystkich ludzi uwikłanych w niewolę grzechu. Prosimy, by zechcieli otworzyć Ci swoje serca z wszystkimi ich ranami, aby dali się uleczyć, ukochać i napełnić Twoją mocą, która poprowadzi ich do pełnej wolności dzieci Bożych.
Duchu Nauczycielu, TY pragniesz od wewnątrz prowadzić tych wszystkich swoich uczniów, którzy zerwali już z grzechem i wyzwolili się spod jego panowania. Ale nie wiedzą, co dalej robić na drodze do świętości. Ty chcesz, by szli zwykłą drogą czynienia dobra i mówienia prawdy. Ale ta droga, wcale nie jest taka prosta dla naszej ludzkiej kondycji. Przykładem może być Ananiasz z Dziejów Apostolskich. Chciał dobrze, ale nie do końca i św. Piotr wyrzuca mu, że skłamał i to Tobie, Boski Przewodniku: < Ananiaszu- powiedział Piotr- dlaczego szatan zawładnął Twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię?>( Dz 5,3). Jest w tym wydarzeniu pouczenie dla nas, że nie możemy zaufać tylko samym sobie, lecz powinniśmy się poddać Twemu mądremu, wszechwiedzącemu prowadzeniu. Ty wiesz lepiej, co jest dobre dla nas i dla tych, z którymi żyjemy. Ty wiesz lepiej, co bardziej służy zbawieniu nas i świata całego. Dlatego warto, byśmy nawiązali z Tobą stały dialog i z własnej woli chcieli Ci być posłuszni i ulegli. Na wzór pilotów, którzy w powietrzu, wśród chmur i mgieł są zdani głównie na prowadzenie przez nawigatorów z ziemi. A Ty Duchu Nauczycielu, bardzo poważnie traktujesz taką współpracę z duszą uległą, dzięki której możesz zbawiać i uświęcać miliony dusz na ziemi i w wieczności. Zaświadczają o tym w sposób szczególny Apostołowie, którzy byli posłuszni Duchowi, także gdy nie rozumieli Jego poleceń:< Przeszli Frygię i krainę galicką, ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji>(Dz 16,6), a jednocześnie szli tam gdzie im kazał, otrzymując od Niego potrzebną moc: <A teraz przynaglany przez Ducha, udaję się do Jeruzalem; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty, w każdym mieście>(Dz 20, 22-23) i dzięki temu ich misja była bardzo owocna.
Duchu Pocieszycielu, Ty pragniesz prowadzić każdego człowieka, również tych, którzy weszli już na drogę doskonałości i z przekonaniem po niej postępują. Pragniesz ich napełniać pokojem i Twoją pociechą, na wzór pierwotnego Kościoła (por. Dz 9,31), a jednocześnie chcesz, by byli oni Twoimi nosicielami. By nosząc Cię w swym sercu, słuchając i współpracując z Tobą, zachęcali innych do tego, że warto mieć takiego Kierownika, Nauczyciela, Przewodnika, Mocarza, Obrońcę, Przyjaciela, Pocieszyciela i słodkiego Gościa duszy. TY chcesz, by oni byli , jak Maryja- Pneumatophora, która ciągle żyła w bliskim zjednoczeniu z Tobą i dzięki swej pokornej uległości stała się Twoją Ikoną. Daj, abyśmy i my sami umieli być tylko skorupką ciała, a Ty byś żył w nas swoim duchem, abyśmy umieli być na tyle pokorni, aby przyjąć rolę rękawiczki, Tobie oddając rolę ręki, która nią kieruje. Abyśmy całkowicie oddali się Tobie, byś mógł przez nas żyć, objawiać się, czynić swoje dzieła i uświęcać innych przez nasze świadectwo. Byśmy umieli być Twą ręką i twarzą, za którymi się ukrywasz. Twoją Ikoną.
SŁOWA KLUCZE: prowadzenie przez prawo naturalne i głos sumienia; uzdrawianie ze zła i prowadzenie do świętości, uległe posłuszeństwo Duchowi i stawanie się Jego nosicielem i ikoną.
s. Urszula Kosicka SM