Dobro pełne pokoju i radości.

Duchu łagodności uwielbiamy Cię i dziękujemy Ci za to, że przelewasz Boską dobroć w ludzkie serca i nakłaniasz nas od wewnątrz, abyśmy czynili dobro sobie, bliźnim i całemu światu. My, Twoje stworzenia, mamy naturalną skłonność dawania dobra i przyjmowania go. Ale jest to skłonność ograniczona. Najczęściej dotyczy naszej rodziny, przyjaciół, znajomych. Często jest to dobroć wymienna, daję coś bo już otrzymałem albo spodziewam się otrzymać. Szybko zaczyna nam tej dobroci brakować, gdy okazuje się, że oczekują jej od nas obcy ludzie i to często niemili, odrażający, uzależnieni. Wtedy nasza natura kapituluje, odwraca się i ucieka.

I wtedy w sposób szczególny potrzebujemy Ciebie, bo Ty sprawiasz, że słońce  wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i Ty zsyłasz deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (por. Mt 5,45), bo Ty nie czynisz różnic między osobami, widząc w nich swoje dzieci i przyszłych mieszkańców Królestwa Niebieskiego. Udziel nam Duchu takiego spojrzenia i serca tak dobrego, by miłosiernie potrafiło pochylić się nad każdym człowiekiem. Nie oceniając, nie osądzając, nie okazując niechęci, lecz widząc w każdym Twój obraz i podobieństwo, nawet gdy przykrywa go ogromna warstwa zła.

Duchu dobroci i łaskawości, Ty troszczysz się o wszystkich ludzi i pragniesz z nich uczynić wielką rodzinę, gdzie każdy będzie służył drugiemu. Dlatego udzielasz nam swoich charyzmatów zwyczajnych i nadzwyczajnych, najczęściej obdarzasz nas predyspozycjami do zwykłych, codziennych zadań i posług. Dajesz nam zdolność rozeznawania naszych talentów, predyspozycji, powołań i podjęcia z nimi czynnej współpracy.

Ale tak wielu, zwłaszcza młodych ludzi, nie potrafi rozeznać swoich zdolności, nie potrafi wybrać zawodu, boi się  pójść drogą powołania kapłańskiego, zakonnego czy małżeńskiego. Wszystko jest dla nich zbyt trudne i niepewne. Inni podejmując jedną z dróg, nie potrafią na niej wytrwać, zwłaszcza w obliczu trudności. Porzucają małżonków, dzieci, powołanie do wyłącznej służby Tobie, swoje miejsca pracy, miasta, kraje. Stając się wiecznymi wędrowcami, bez tożsamości, przynależności, rodziny, domu i ojczyzny. Dla nich wszystkich prosimy szczególnie o Twoją dobroć, światło i pomoc. Aby odnaleźli swoje miejsce w życiu, umieli je podjąć i wytrwać w miejscu swego powołania do końca. Aby swoimi zwykłymi charyzmatami, które im dałeś służyli bliźnim, oddawali Tobie chwałę i zrealizowali samych siebie czując się spełnionymi.

Święty Paweł zapewnia, że Ty Duchu objawiasz się i udzielasz wszystkim dla wspólnego dobra (por. 1Kor 12,7). Niektórym udzielasz szczególnych charyzmatów dla dobra Kościoła. Jednych uzdalniasz do bycia nauczycielami, prorokami, mówiącymi różnymi językami i tłumaczącymi je. Te wyjątkowe charyzmaty obecne u początków Kościoła, dziś znów się w nim pojawiły. Służą one głównie umocnieniu wiary wszystkich wierzących, bo widzą, że Ty ze swą łaską mocy i dobroci jesteś z nami.

Apostoł Narodów uświadamia nas wszystkich, że największym darem i charyzmatem, który od Ciebie otrzymujemy jest miłość. Tę zdolność i pragnienie wlałeś Duchu w serce każdego człowieka na ziemi. Ale dopiero przez dobroć i miłosierdzie miłość staje się aktywna, udzielająca się na zewnątrz. Daj nam wszystkim zdolność przyjmowania miłości od braci i sióstr, ale jeszcze bardziej potrzebę obdarowywania nią innych bo więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu (Dz 20,35). Daj, abyśmy czynili miłość troszcząc się o słabych, chorych, starszych, ubogich. Daj, abyśmy troszczyli się o dzieci nienarodzone, upośledzone i wszystkie zależne od dorosłych. Daj abyśmy umieli miłować tych, którzy tego potrzebują.

Jednak dobroć, która nas nasyci otrzymamy dopiero w królestwie niebieskim i znowu słowo natchnione podpowiada nam:  Królestwo niebieskie, to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, radość i pokój w Duchu Świętym  (Rz 14,17).

Gdy szukamy Duchu Twej nadprzyrodzonej dobroci, gdy nam na świecie źle, smutno, gorzko, gdy nikt nas nie rozumie i gdy wylewamy łzy z różnych powodów, Ty w sposób delikatny i czuły przychodzisz do nas najpierw pod postacią pokoju. Nasz umysł zaczyna widzieć sens i światło w tunelu bez wyjścia, nasza wola przestaje się buntować i powoli dostosowuje się do woli Bożej, a nasze serce ogarnia głębinowy pokój. Czujemy się znów kochani, rozumiani i pocieszeni. Jak po burzy przychodzi słońce, tak po łzach przychodzi radość. I znów jest ona, Duchu Twoim wielkim darem, który dotyka głębin naszego serca. Prawdziwej radości nie dają rzeczy łatwe, przyjemne, powierzchowne. Radość głębi otrzymujemy po pracy wewnętrznej, po zmaganiu się ze sobą, po zwycięstwie nad chwilowymi zachciankami, niewiernością, pokusą wyboru łatwizny. Gdy pokonamy własne lenistwo, wygodnictwo, egoizm, aby czynić dobro, wtedy nasze serce zalewa radość satysfakcji.

Duchu dobroci i miłosierdzia, my jako słabe stworzenia oczekujemy od Ciebie wszystkiego. I tak naprawdę wszystko od Ciebie otrzymujemy, ale często nie umiemy dotrzeć do Twoich darów lub je rozpakować. Ale wiemy, że Ty złożyłeś w nasze serca zdolność miłowania, dzielenia się dobrocią, czynienia miłosierdzia, obdarzania innych pokojem, radością, akceptacją, życzliwością. Daj, abyśmy otrzymawszy te dary umieli z nimi współpracować i przekazywać je innym. Daj, aby inni patrząc na Twój Kościół mogli znów powiedzieć: „ Patrzcie, jak oni się miłują”( Tertulian).

SŁOWA KLUCZE: dobroć naturalna interesowna i krótkotrwała; wzajemne służenie sobie przez charyzmaty zwyczajne i nadzwyczajne; największy dar to miłość; obdarowywanie się pokojem, radością, życzliwością.

s. Urszula Kosicka SM

Dodaj komentarz