Miłosierdzie Jezusa ukazane w Eucharystii

KONFERENCJA TRZECIA

Eucharystia jest tak bogata w swojej wewnętrznej rzeczywistości, że w żaden sposób nie można tego bogactwa zawrzeć w jednej konferencji. Można powiedzieć, że ma ona w sobie wiele płaszczyzn i osi, które wyrażają różne tematy jej złożonej tajemnicy.
W tych rozważaniach skupimy się tylko na trzech aspektach jej bogactwa: dar z siebie, żywa osoba Jezusa i ofiara miłości. Ważne jest jednak, aby już na początku zostało ustalone, co najczęściej, w codziennym języku, rozumie się pod słowem Eucharystia. Zazwyczaj określa się tak całą Mszę Świętą. Czasami mówi się tak o samej Komunii świętej. Raczej rzadko używa się tej nazwy w stosunku do Ciała Chrystusa wystawionego w Najświętszym Sakramencie do adoracji. Słowo Eucharystia jest bardzo wieloznaczne i posiada dużo całościowych lub częściowych synonimów: Msza Święta, Komunia Święta, Najświętszy Sakrament, Ciało Chrystusa, Hostia. Często też tłumaczymy to słowo, jako dziękczynienie.
W tym artykule pod słowem Eucharystia będziemy rozumieli Ciało i Krew Pańską. I ważne jest, aby odkryć, że Eucharystia, to nie tyle samo dziękczynienie, to nie tyle rzeczownik, który określa jakąś rzecz, ale to żywa Osoba Jezusa Chrystusa wydającego się bez reszty w darze miłości Ojcu i ludziom.

I. Dar z siebie

Dar z siebie można składać tylko we wspólnocie miłości. Najdoskonalszą taką wspólnotą jest Trójca Święta. To tam poszczególne Osoby darują się sobie nawzajem, aż po zapomnienie o własnej osobie.
Całkowitym darem z siebie dla Ojca i Ducha Świętego, była zgoda Syna Bożego, aby zejść na ziemię i zbawić upadłą ludzkość, która była Ich wspólnym dziełem. Chrystusa wiele kosztowało opuszczenie nieba i ukochanych. Trudne było też dla Niego wejście w grzech świata i dźwiganie go na sobie. Ciężkie było narodzenie w ubogiej stajni, ucieczka do Egiptu, życie ukryte, a zwłaszcza czas nauczania i działalności, zakończony okrutną śmiercią na Krzyżu.
Cały trud życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa uobecnia się podczas każdej Mszy Świętej. Całkowity dar z siebie ponawia się, choć jest już bezkrwawy. Nie znaczy to jednak, że mniej bolesny.
Chrystus cierpi, gdy ludzie, którzy przyszli na Mszę Świętą nie potrafią, a jeszcze gorzej, gdy nie chcą, stanąć przed Nim w prawdzie. W spowiedzi powszechnej nie są szczerzy, nie są dość pokorni, by prosić o pomoc w przemienianiu siebie. Uważają, że wszystko jest w porządku i nie muszą za nic przepraszać, ani niczego w sobie poprawiać.
Cierpi, gdy Jego wyznawcy nie słuchają czytań z Pisma Świętego, w których ukryta jest cała historia zbawienia. Historia troski Boga o człowieka i Jego wieczne zamieszkanie w niebie.
Podczas ofiarowania Chrystus składa siebie w darze i cierpi, gdy ludzie zamykają swoje serce i nie chcą Jemu siebie oddać.
Gdy w czasie konsekracji przemienia chleb i wino w swoje Ciało i Krew, oczekuje od wszystkich uczestników Mszy Świętej wiary i przyjęcia Go jako Boga żywego i cierpi, gdy tego w nich nie znajduje.
Podczas Komunii Świętej oddaje się wierzącym cały i chciałby, aby oni uczynili to samo. By był to czas spotkania, oddania i dialogu. A gdy tak się nie dzieje, cierpi w swej miłości.
Chrystus na każdej Eucharystii cierpi i umiera dla każdego z nas. Dlatego też oczekuje od swoich przyjaciół, że będą przy Nim trwali pełni współczucia i zaangażowania, jak Mat-ka Boża pod Krzyżem, która przez swoje wewnętrzne cierpienie stała się współodkupicielką świata. Pragnie by byli przy Nim całym sercem, jak żona przy umierającym mężu, jak przyjaciel przy ciężko chorym przyjacielu. W takich sytuacjach, często już wiele pomóc się nie da, ale wierna, współczująca i pełna miłości obecność, jest największym darem dla cierpiącego i umierającego człowieka.
Zapewne podczas każdej Mszy Świętej są przy darującym się Jezusie, Bóg Ojciec, Duch Święty, Matka Boża, aniołowie i święci. Oni kochają Jezusa i dlatego chcą być przy Nim, zwłaszcza w trudnych chwilach cierpienia. Oni też chcą tej wiernej i oddanej obecności nauczyć wszystkich wierzących, dla których w czasie Eucharystii, Jezus składa dar z siebie.

II. Żywa osoba Jezusa

Gdy oczami natury, patrzy się na Hostię unoszoną w dłoniach kapłana lub adorowaną w monstrancji, ma się wraże-nie, że jest to martwy kawałek chleba, a tymczasem pod białą, martwą powłoką ukrywa się żywa Osoba Jezusa.
Gdy podczas Komunii świętej, dochodzi do zjednoczenia z Jezusem Eucharystycznym, można być dopuszczonym do dynamicznego życia Jego żywej Osoby. Jezus zaprasza wtedy do historycznego życia swojej ludzkiej osoby, od chwili wcielenia, aż po wniebowstąpienie. Osoba człowieka, zjednoczona z osobą Jezusa, może żywo uczestniczyć w wydarzeniach ziemskiego życia Jezusa, takich jak: narodzenie w Betlejem, ucieczka do Egiptu, zgubienie w świątyni, wskrzeszanie, nauczanie, uzdrawianie, a w końcu śmierć i zmartwychwstanie. Uczestnictwo to może dotyczyć każdego wydarzenia z życia Jezusa, także tego nie opisanego w Ewangelii. Owo cofnięcie się w czasie i żywe uczestnictwo, a nie jedynie odczytywanie czy przypominanie sobie wydarzeń, dokonuje się na zasadzie udziału osoby człowieka w życiu osoby Jezusa.
Eucharystyczny Jezus dopuszczając człowieka do komunii z Sobą, daje mu nie tylko możliwość uczestniczenia w zewnętrznych wydarzeniach swojego ziemskiego życia, ale otwiera przed nim także swoje wnętrze. Daje człowiekowi dostęp do swoich władz psychicznych: poruszeń serca, myśli umysłu i aktów woli. Podczas zjednoczenia eucharystycznego władze człowieka i Jezusa jednoczą się i ludzkie upodabniają się do boskich. Chrystus może przelewać w człowieka swoją pokorę, ubóstwo, zgodę na cierpienie i wszystkie inne akty wewnętrzne. Te wartości stają się wspólne i choć człowiek jeszcze ich w pełni nie posiada, zaczyna ich pragnąć, prosić i starać się o nie.
Gdy zjednoczenie między Jezusem, a człowiekiem pogłębia się w kolejnych spotkaniach eucharystycznych, Chrystus może dopuścić człowieka do najgłębszych pokładów swojej osoby, czyli do swojego ducha. Duch Jezusa zawiera w sobie ogromne bogactwo, ale to czym szczególnie różni się od ducha ludzkiego, to jego Bóstwo. Przez zjednoczenie duch ludzki ma udział w Bóstwie ducha Chrystusowego.
Kiedy człowiek jednocząc się z żywą osobą Jezusa eucharystycznego, doświadcza Jego miłości i przelewających się w niego Jezusowych wartości, pragnie odpowiedzieć miłością na miłość. A ponieważ miłość upodabnia, człowiek stara się być coraz bardziej podobnym do swego boskiego Przyjaciela. Podczas spotkań miłości wiele otrzymuje bezpośrednio od Niego, ale musi też podjąć własny wysiłek upodabniania się. Przy czym wie, że nigdy w tym wysiłku nie jest sam, lecz ciągle wspiera go Jezus.
Człowiek chce być podobny do Jezusa we wszystkim. Chce mieć serce, jak Jezus: ciche, pokorne, łagodne i dobre. Chce, by jego umysł był podobny do Jezusowego: pełen prawdy, światła Bożego, wrażliwy na sprawiedliwość i sprzeciwiający się obłudzie. Pragnie, by jego wola, tak jak Jezusa była gotowa do czynienia dobra, zabiegania głównie o ludzkie zbawienie, nawet kosztem swojego życia. Pragnie też, by jego duch upodobnił się do ducha Jezusa. Cały był nastawiony na Ojca Niebieskiego. Troszczył się głównie o Boże Królestwo i sprawy, które nie są z tego świata.
Podczas Komunii świętej dochodzi do zjednoczenia sakramentalnego, a dzięki odpowiedzi i współpracy człowieka, powinno dojść do całkowitego zjednoczenia osób.

III. Ofiara miłości

Jezus złożył dar z siebie, gdy zszedł z pięknego nieba na grzeszną ziemię. Gdy nauczał na niej, czynił cuda, a w końcu cierpiał i oddał swe życie na Krzyżu.
W tym momencie skończył się Jego trud zbawiania świata, patrząc od strony Jezusa historycznego. Teraz pozostała mu już tylko chwała zmartwychwstania i wniebowstąpienia. A potem zasiadanie po prawicy Ojca po wieczne czasy.
Ale On obdarzył nas kolejną ofiarą miłości. Pozostał z nami w tajemnicy Eucharystii, aż do skończenia świata. Można powiedzieć, że tutaj już nie cierpi tak bardzo, jak na Krzyżu. Ale czy jest to pełna prawda? W każdej Mszy Świętej ofiaruje całego siebie. W każdej Komunii świętej przychodzi, aby zjednoczyć się z człowiekiem. Całymi dniami i nocami czeka w tabernakulum na odwiedziny.
I właśnie wtedy cierpi straszliwie, gdy Jego wyznawcy przychodzą na Mszę Świętą tylko z konieczności, z poczucia obowiązku lub coraz częściej, nie przychodzą wcale. Gdy nie widzą podczas niej, że On ciągle składa; właśnie dla nich; ofiarę ze swego życia. Cierpi, gdy w Komunii Świętej przyjmują Go, jak martwy kawałek chleba. Nie chcą lub nie umieją rozmawiać z Nim, jak z żywą osobą, a tym bardziej nie chcą dawać Mu się przemieniać i upodabniać do Niego z miłości. Gdy po Mszy Świętej zostaje zamknięty w tabernakulum czuje się tam, jak najbardziej samotny z mieszkańców tej ziemi. Cierpi, gdy bardzo rzadko ktoś Go odwiedza, a jeżeli nawet przychodzi, to nie często dochodzi do prawdziwego dialogu serc.
A Jezus eucharystyczny czeka właśnie na to, aby Jego przyjaciele ze współczującym zaangażowaniem przeżywali Mszę Świętą. Przyjmowali Go w komunii świętej, jako żywą osobę i starali się do Niego upodobnić. I aby odwiedzali Go w zimnym, martwym tabernakulum i prowadzili z Nim dialog miłości.
Podczas tego adoracyjnego trwania przy Nim, Jezus chce swoich wybranych przekonać, nie nakazami, ale miłością, aby też złożyli swe życie w ofierze za zbawienie świata. Chce, by byli całkowicie tacy, jak On. Chce, by podjęli Jego misję. Chce, by Mu pomogli zbawiać dzisiejszy świat, przez wszystko czym są i co robią: przez swoją modlitwę, pracę, cierpienie, służbę innym, rodzinne i zawodowe obowiązki. Ale wszystko to mają spełniać w łączności z Nim, dla Niego i Jego spraw.
A wtedy będą, jak Eucharystia, która jest ciągłym wydawaniem się miłości. Będą jak monstrancja, cała wypełniona Bogiem, aby zanosić Go ludziom.

Eucharystia. To słowo, które jest rzeczownikiem, nie kry-je jednak pod swoją nazwą jakiejś rzeczy. Kryje żywą osobę Jezusa, która złożyła z siebie dar, schodząc z nieba na ziemię, żyjąc na niej ofiarnie i ostatecznie oddając siebie na Krzyżu. Kryje Jezusa, który nie tylko zaoferował ludziom swoje ziemskie życie, śmierć i zmartwychwstanie, ale również swą żywą, stałą i krzepiącą obecność na wszystkich ołtarzach i w tabernakulach świata.
Eucharystia ma nakarmić nas żywym Jezusem, Bogiem-Człowiekiem i pomóc nam stać się dla innych bosko – ludzkim pokarmem.