HOMILIA PIERWSZA
Kiedy zaczynamy słuchać w Kościele fragmentu Ewangelii od słów: „Pewien człowiek miał dwóch synów…” wtedy już właściwie z pamięci możemy wyrecytować tę bardzo dobrze znaną nam przypowieść Jezusa o…, no właśnie o czym?
Jedni mówią o „Synu Marnotrawnym”, drudzy mówią przypowieść o „Miłosiernym Ojcu”, kolejni natomiast przy-powieść o „relacjach rodzinnych”. I może właśnie na tym chciałbym się dzisiaj zastanowić, pomyśleć, podzielić się refleksją na temat relacji jakie zachodzą w tym fragmencie.
Zwykle skupiamy się na synu marnotrawnym, bo jest to można powiedzieć główny bohater tej przypowieści. Młodszy syn prosi ojca, aby otrzymał tę część majątku, która się mu należy. Ojciec podzielił majątek, a on wziął to i odjechał, żył rozkosznie, radośnie, mając pieniądze. Ale pieniądze się skończyły, nastał głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. I wtedy chcąc jakoś przeżyć znalazł pracę jako ten, który pasie świnie. I można powiedzieć, że zazdrościł świniom, że mogły napełniać swój żołądek strąkami, a on nawet tego nie mógł. Czyli można powiedzieć, że do-tknął prawie samego dna, nie miał nawet tego co jedzą świnie. I wtedy zastanowił się.