KONFERENCJA DRUGA
Przymiot miłosierdzia Bożego został ucieleśniony w osobie Jezusa Chrystusa. Dlatego jest nam to łatwiej zrozumieć jak jest konkret, bo mówimy przymiot miłosierdzia Bożego, zastanawiamy się, rozważamy, a tu Jezus wcielił się, stał się człowiekiem i tak przybliża nam przymiot miłosierdzia Bożego. Mówiliśmy w jednym fragmencie, że miłosierdzie Jezusa wyraziło się najbardziej w czasie Jego posługi, jako stała gotowość do uznania potrzeb ubogich, uciśnionych i różnych kategorii osób, z którymi Jezus się spotykał. Ponieważ mamy temat: „Miłosierni jak Jezus” dlatego teraz Jezus jest dla nas wzorem i przykładem miłosierdzia, w jaki sposób my mamy to miłosierdzie realizować.
I dlatego najlepszą rzeczą będzie odniesienie się do tekstów biblijnych, do tekstów Pisma Świętego, które mówią nam o miłosierdziu, ale nie jako idei miłosierdzia, ale już o konkretach, czyli o ukonkretyzowanym miłosierdziu. I jeszcze zanim przejdziemy do tekstów Ewangelii, pragnę powiedzieć, że nie są to tylko teksty, które były kiedyś napisane w Piśmie świętym i my po XX wiekach je odczytujemy, czy odnajdujemy. Tak jak wspomniałem, niektórzy próbują mówić, że jest to wymysł kościoła ostatnich czasów, albo wymysł siostry Faustyny, albo wymysł papieża Polaka. Ale wczoraj cytowałem przykłady ojców kościoła, teologów, papieży, między innymi też patriarchy Konstantynopola Grzegorza z Nazjanzu. Mamy przykłady wielkich świętych Kościoła, m.in. św. Wincenty z Paulo, który w życiu ukonkretyzował miłosierdzie bazując przede wszystkim na tym tekście: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych Mnieście uczynili”. Wieczorny przykład współczesnej nam Matki Teresy, bo zmarła w 1998 roku, to już na naszych oczach, czy też Jan Paweł II lub ojciec Pio, który może trochę w inny sposób, ale chciał pomagać chorym i stworzył Dom Ulgi w cierpieniu. Mamy przykłady i widzimy, że ta Ewangelia żyła i ludzie realizowali miłosierdzie na przestrzeni wieków, nie jest to tylko wymysł naszych czasów.
Ale my sięgamy do źródeł, a dla nas podstawowym źródłem jest Pismo Święte. I teraz taka ciekawa rzecz, że samo słowo miłosierdzie, albo miłosierny w Nowym Testamencie za często nie występuje, co nas może zastanowić. Mamy zaledwie kilka wersetów w Piśmie Świętym, gdzie występuje „miłosierny”.
Występowanie słowa miłosierni w Nowym Testamencie
Mt 5:7 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Łk 6:35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyń-cie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych.
36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.
Ef 4:31 Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, unie-sienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz z wszelką złością.
32 Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.
1P 3:8 Na koniec zaś bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni!
9 Nie oddawajcie złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie! Przeciwnie zaś, błogosławcie! Do tego bowiem jesteście powołani, abyście odziedziczyli błogosławieństwo.
I później w liście do Hebrajczyków jest tylko powiedziane, że to Chrystus upodobnił się do każdego z nas i stał się miłosierny. I to są wszystkie miejsca, gdzie słowo miłosierny, miłosierni występuje. Ale występuje jeszcze idea miłosierdzia, czy bycia miłosiernym w relacjach Jezusa. Jezus bardzo często spotyka się z ludźmi i są to ważne spotkania i we wszystkich tych spotkaniach Jezus pomaga, uzdrawia, czyli okazuje miłosierdzie. Jest przykładem, jak powinno się zachować przy spotkaniu z kimś, kto potrzebuje pomocy. Niekiedy były to spotkania przypadkowe: przypadek, zrządzenie losu czy Opatrzność Boża, jak my powiemy. Widzieliśmy to wczoraj na filmie, gdy Matka Teresa często mówiła, że to Opatrzność czymś pokierowała. Św. Wincenty też bardzo ufał Bożej Opatrzności i wszystko składał w ręce Boga. I spotkanie Jezusa z ludźmi niekiedy były przypadkowe, czasami ktoś Go wzywał, prosił o spotkanie. Czyli Jezus ukazy-wał współczucie, dziś jest takie modne słowo: empatia, Jezus okazywał empatie, był bliski tym ludziom.
Mamy przykłady i chciałbym byśmy nad tymi tekstami się zastanowili. Teraz przejdziemy do kilku takich spotkań. Jezus spotykał się z ludźmi, my też spotykamy się z różnymi ludźmi, na różnych płaszczyznach.
Ewangelia wg św. Mateusza 8:1-4
(uzdrowienie trędowatego):
1 Gdy zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy.
2 A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić».
3 [Jezus] wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: «Chcę, bądź oczyszczony!». I natychmiast został oczyszczony z trądu.
4 A Jezus rzekł do niego: «Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».
Jezus spotyka się z trędowatym, który upada przed Nim i mówi: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Widzimy ciekawą rzecz w tym człowieku, który przychodzi, jak decyduje się na wolę Bożą. Mówi: jeśli chcesz, a Jezus odpowiada: chcę bądź oczyszczony. Chodzi o to, że wola Boża może być również inna, nie zawsze taka jaką my byśmy chcieli. Dalszy ciąg to Mateusz 8, 14-15 – uzdrowienie sługi setnika. Podobna sytuacja, wyszedł z Kafarnaum i zwrócił się do Niego setnik i prosił: „Pa-ni sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Jezus mówi: „przyjdę i uzdrowię go”. I później cała ta dyskusja i w każdym razie, Jezus przychodzi i uzdrawia sługę setnika. Później setnik tłumaczy Mu, że on również ma osoby jemu podległe, jednemu mówi chodź tu, a przychodzi, drugiemu zrób to, a robi i Jezus konkluduje: „Zaprawdę powiadam wam, u nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” i później kończy: „niech ci się stanie jak uwierzyłeś i o tej godzinie sługa jego odzyskał zdrowie”. I oto widzimy kolejne spotkanie, Jezus przychodzi i uzdrawia, ale jest w tym jeszcze wielka wiara.
We wszystkich spotkaniach, Jezus domaga się wiary. Zauważamy, że uzdrowienia fizyczne zakładają wiarę lub domaga-ją się jej wyznania. Albo cud sprawia wiarę, czyli gdy człowiek go dostrzeże zaczyna wierzyć. Można powiedzieć, że albo wiara prowadzi do uzdrowienia, albo uzdrowienie prowadzi do wiary. Dlatego patrząc dzisiaj, na uzdrowienie różnych ludzi, na ich świadectwa, czy to mówione, czy pisane, widzimy, że mówią, dzięki uzdrowieniu wróciłam do Kościoła, nawróciłam się. Al-bo ktoś mówi inaczej, moja wiara była dość silna, modliłam się lata, lata, lata i stało się to o co się modliłam czy modliłem. I znów można by tu podać wiele przykładów.
Kolejny fragment to uzdrowienie paralityka (Mt 9, 1-8). Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się i później przynieśli do Niego paralityka leżącego na łożu. Jezus widząc ich wiarę, mówi do paralityka: „ufaj synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. I oczywiście wtedy pojawił się problem, w jaki sposób On może grzechy odpuszczać? I Jezus widząc to, mówi: „dla-czego takie myśli złe nurtują wasze serca? Co jest łatwiej po-wiedzieć: odpuszczają ci się grzechy twoje, czy wstań i chodź?”. I dalej mówi: Otóż abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów, mówi do paralityka wstań, weź swoje łoże i idź do domu. Widzimy tutaj, jakby równoległe uzdrowienie duszy i ciała, w słowach: odpuszczają ci się grzechy twoje, a z drugiej strony weź swoje łoże i chodź. Było takie przekonanie w Starym Testamencie, które jeszcze w tamtych czasach istniało, że cierpienie jest karą za grzechy. Czego mamy bardzo dobry przykład w staro-testamentalnej księdze Hioba, że cierpienie jest karą za grzechy, ale tak nie można tego pojmować. Bo cierpienie nie jest karą za grzechy, może być doświadczeniem jakimś, które Bóg daje, ale nigdy ponad siły człowieka, o czym mówią nam pierwsze rozdziały w księdze Hioba. I tu jest pokazane połączenie uzdrowienia duszy i ciała: był grzeszny i Jezus odpuszcza mu jego grzechy. I można powiedzieć, że gdyby Jezus nie dokonał tego cudu: wstań swoje łoże i idź, a powiedział by tylko odpuszczają ci się grzeszy twoje, no to byłby oskarżony, że tylko Bóg może odpuszczać grzechy i jakim prawem Jezus odpuszcza grzechy. Bo my wiemy, że jest Bogiem, ale dla nich było potrzebne potwierdzenie zewnętrzne: odpuszczają ci się grzechy twoje, to znaczy weź swoje łoże i idź do domu. Widzimy mamy cud wewnętrzny i cud zewnętrzny. Czyli znak widzialny i znak niewidzialny, uzdrowienie duszy i ciała.
Kolejny przykład Mt 9, 18-26. Mamy dwa uzdrowienia w tym fragmencie przemieszane ze sobą, uzdrowienie córki Jaira i kobiety cierpiącej na krwotok od dwunastu lat. Przy-chodzi pewien zwierzchnik synagogi i mówi: „Panie moja córka dopiero co skonała, przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie”. Później w tym samym czasie jakaś kobieta podchodzi, która dwanaście lat cierpiała na krwotok i mówi sobie: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Jezus odwrócił się i mówi: „ufaj córko, twoja wiara cię ocaliła” i od tej chwili kobieta była zdrowa. I powrót znowu do owej cór-ki zwierzchnika synagogi, gdy Jezus przyszedł do domu zobaczył fletnistów i tłum zgiełkliwy. Była informacja, że dziewczynka dopiero, co skonała. Jezus mówi: „usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi”. I oczywiście nie chodzi o to byśmy teraz dyskutowali, czy była to śmierć praw-dziwa, czy śmierć kliniczna, jak niektórzy próbują mówić. Jezus dokonał cudu, uzdrowił. Można powiedzieć, że wskrzesił, skoro mówili, że zmarła. Ale Jezus nie chce w tej chwili przypisać sobie cudu wskrzeszenia, bo mówił, że nie umarła tylko śpi. Być może była to śmierć kliniczna lub jak mówimy dzisiaj stan agonalny, może ciało umarło, ale mózg jeszcze pracował jak mówi nam współczesna medycyna. W każdym razie Jezus mówi: dziewczynka śpi. Ujął ją za rękę i dziewczynka wstała, kolejne uzdrowienie.
Mamy też taką sytuację, kiedy Jezus staje jako obrońca swoich uczniów. Przeczytam taki fragment Mt 12, 1-8, gdzie zwykle nie patrzymy tak na ten fragment, ale widać tu, że Jezus staje w obronie swoich uczniów, dziś możemy powiedzieć, że staje w obronie sprawiedliwości, w obronie tych, którzy są szkalowani, oczerniani.
Jezus przechodzi w szabat wśród zbóż, Jego uczniowie odczuwając głód zaczęli zrywać kłosy, gdy ujrzeli to faryzeusze powiedzieli do Niego: oto twoi uczniowie czynią to, cze-go nie wolno robić w szabat. Jezus im odpowiada, cytując Pismo Święte: czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego towarzysze, jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść, ani jemu, ani jego towarzyszom tylko samym kapłanom. Albo czy nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy. Dlatego mówi do nich, a tu jest coś więcej niż świątynia. I dalej mówi: gdy-byście zrozumieli co znaczy, chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Myślę, że często patrzymy na ten fragment tak, że Jezus okazuje się tu Panem szabatu, że dobro można czynić także w szabat kiedy nic nie można było czynić. Pewnie my możemy sobie to dziś przenieść na niedzielę, która jest dniem świętym, dniem odpoczynku. Ale podstawowe pytanie brzmi: kiedy można czynić dobro? Ważne jest również to, że Jezus broni swoich uczniów. Jest to też i nasze zadanie, aby bronić tych, którzy są niesłusznie oskarżani. Czasem mówi się, że ktoś coś źle zrobił, ale może wtedy warto powiedzieć: dobrze, ale on miał dobrą intencję. Może czasem ktoś chce coś dobrego zrobić, a ktoś inny postrzega to jako zło, ale ważne jest to, że miał dobrą intencję. Przy okazji warto wspomnieć, że spotkania z Jezusem nie ograniczały się tylko do jakiegoś cudu, ale możemy też powiedzieć, że dokonał cudu lub okazał miłosierdzie, bo stanął w obronie kogoś, kto był oskarżony.
Kolejny fragment z Ewangelii Mateusza 12, 9-14. Jest tu mowa o człowieku z uschłą ręką. I tu znów jest mowa o sza-bacie. A Jezus mówi: o ileż ważniejszy jest człowiek niż owca. Bo skoro owca wpadła w dół to się ją wyciąga. Więc o ile robimy jakąś rzecz w stosunku do naszego dobytku, to tym bardziej w stosunku do człowieka, bo człowiek ważniejszy jest niż owca. I znów pojawia się to stwierdzenie, że w szabat wolno czynić dobro. Jezus uzdrawiał, pomagał ludziom, ale z tych spotkań wynikała też konkretna nauka.
Potem mamy całą serię opisów, gdzie bardzo jasno jest powiedziane, że Jezus litował się nad ludźmi. Mamy sześć opisów rozmnożenia chleba i we wszystkich tych opisach widać, że Jezus przychodzi z pomocą ludziom, którzy są w trudnej sytuacji. I mamy te cztery opisy w Ewangelii Mateusza, Marka, Łukasza i Jana oraz mamy jeszcze po drugim opisie w Ewangelii Mateusza i Marka, bo pewnie były dwa takie wydarzenia, a może było ich jeszcze więcej. Musiały być one tak mocno zapamiętane przez pierwszych uczniów Jezusa, że dokładnie te same opisy znalazły się we wszystkich czterech Ewangeliach. Dlaczego one są te same, bo wszędzie pojawiają się te same liczby: pięć chlebów, dwie ryby, dwa-naście pełnych koszów, pięć tysięcy ludzi, których Jezus nakarmił. I to jest ciekawe, że wszystkie te cyfry zostały zapamiętane, to znaczy, że wydarzenie wywarło wielkie wraże-nie, które zostało zapisane przez wszystkich czterech Ewangelistów. Później jak mówiłem, Ewangelia Mateusza i Marka podaje jeszcze dwa inne opisy, gdzie jest mowa o tym, że mieli siedem chlebów i kilka rybek, zebrano wtedy siedem koszów ułomków i było cztery tysiące osób. Mówimy często o dwóch rozmnożeniach chleba, ale co jest istotne? Jezus litował się nad nimi! I w każdym tym fragmencie mamy te słowa: gdy ujrzał wielki tłum zlitował się nad nimi. Jezus dostrzega problem, nędzę ludzką: skąd weźmiemy chleba, aby oni się posilili? I On lituje się nad ludźmi, jest współczujący. Dalej słyszymy: „żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwa-ją przy mnie”. Czyli to jest opis stanu, który Jezus zauważa. I co On z tym robi? On prowokuje uczniów, a oni mówią: miejsce jest pustynne, pora późna, niech się tłumy rozejdą. A Jezus mówi: „wy dajcie im jeść”. Jest to bardzo konkretne zadanie, na które czasem nie zwracamy uwagi.
Jezus wzywa swoich uczniów, wzywa nas, abyśmy zaradzali ludzkim potrzebom, abyśmy mieli ręce miłosierne, nogi miłosierne, serce miłosierne, jak jest to napisane w modlitwie św. Faustyny, żebyśmy my zaradzali tym potrzebom. A odnosząc się do św. Wincentego, bo należymy do szeroko pojętej Rodziny Wincentyńskiej i realizujemy różne dzieła charytatywne, to wtedy robimy to czego chciał św. Wincenty, gdy mówił: to wy macie być przedłużeniem rąk Jezusa Chrystusa. Oczywiście sami uczniowie nie byli wstanie nic zrobić, my sami nie jesteśmy wstanie nic zrobić i Matka Teresa nie byłaby wstanie nic zrobić, gdyby nie Pan Bóg. Jezus mówi: wy dajcie im jeść, ale jednocześnie to On sam dokonuje cudu rozmnożenia. Wziął chleb i odmówił dziękczynienie, aby pokazać, że to Bóg jest tym, który sprawia ten cud. My jesteśmy tylko narzędziami w ręku Boga. Ktoś powie: jestem łopatą w ręku Boga, jestem ołówkiem w ręku Boga, jestem narzędziem, którym Pan Bóg się posługuje realizując swój plan. Gdy Jezus mówi: wy dajcie im jeść, uczniowie przynieśli to, co mieli. Nam się często wydaje, że niewiele mamy. Pamiętamy ten tekst jednego z ojców kościoła – Grzegorza z Nazjanzu, który mówił: czy bogaty, czy biedny, czy średniozamożny każdy może coś dać ze swojego. Nie chodzi tylko o dobra materialne: pięć, dziesięć czy dwadzieścia złotych lub ugotowaną zupę czy upieczone ciasto. Ale chodzi też o inne dobra, dajemy swój czas, swoje talenty. To, że nie mogę dać pieniędzy, bo nie mam, mam małą emeryturę, rentę, nie mogę dać wiele, albo wcale nie mogę nic dać, bo muszę opłacić rachunki i zostaje mi tylko na życie. Ale daję swój czas, dwie godziny dziennie, w tygodniu, poświęcam go innym, można go przeliczyć na roboczogodziny. Może komuś pomagam w odrobieniu lekcji, gdy jestem nauczycielką i pomagam w świetlicy środowiskowej udzielając za darmo korepetycji to składam tak mój dar. Mogę dać sto złotych, ale mogę to przekazać w postaci mojej pracy. Jezus się nami po-sługuje, abyśmy byli przedłużeniem Jego rąk, abyśmy uczestniczyli w Jego działalności. Oczywiście z Jego pomocą, bo wiemy, że sami nic uczynić nie możemy.
Kolejne spotkanie to kobieta kananejska. Mamy dwa opisy: Ewangelia Mateusza rozdział piętnasty i Ewangelia Mar-ka rozdział siódmy. Tam jest ukazane miłosierdzie Jezusa szerzej, nie tylko do swoich uczniów, nie tylko do narodu wybranego, ale także do osób z zagranicy, z Kanaanu. Gdy Jezus ją spotyka, ona woła: „ulituj się nade mną Jezusie, synu Dawida, moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha…”. I mamy tu znowu uzdrowienie duchowe. I w Ewangelii Marka jest podobnie: poganka, syrofenicjanka rodem, prosiła, aby wyrzucił złego ducha z jej córki. To jest ten fragment, który mnie zawsze wzrusza, gdy Jezus jakby celo-wo mówi do niej: jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. Jakbyśmy dziś powiedzieli: tak, my pomagamy, ale tylko tym, którzy są chrześcijanami, albo tylko tym którzy są Polakami, albo tylko tym, którzy są Europejczykami. Jesteśmy posłani, aby pomagać tylko chrześcijanom. Ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie dopomóż mi”. A On odrzekł: „niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać go psom”. Nie wiem, co by było, gdybyśmy dziś tak powiedzieli uchodźcom, a ona nadal nalega: „Panie, ale i szczenięta karmią się okruszkami, które spadają ze stołów ich panów”. Ona chciała tylko te okruszki. Chciała okruch, który spadał ze stołu cudów Jezusa dokonywanych dla narodu wybranego. Jezus mówi wtedy: o niewiasto, wielka jest twoja wiara, przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę. Czyli ta silna, niesamowita wiara, która wyzwala miłosierdzie Jezusa. My również błagamy Go często o miłosierdzie, ale mamy też na Jego wzór to miłosierdzie czynić. W Ewangelii Mateusza, w dziewiątym rozdziale znajduje się podsumo-wanie działalności Jezusa i słowa: a widząc tłumy ludzi litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni. Myślę, że można by się tutaj odnieść do nauczanie papieża Franciszka, zwłaszcza do przepięknej adhortacji „Ewangelii Gaudium”, gdzie widzimy, że on również lituje się nad biednymi. Może ma na to wpływ fakt, że przyszedł z innego świata, z Ameryki Płd., z Argentyny. Ale widzimy papieża, który lituje się, bo widzi tłumy ludzi, które są znękane i mówi do ludzi Kościoła: idź-cie na peryferie, aby im pomóc. Mówi się nie tylko o peryferiach geograficznych, ale także o peryferiach egzystencjalnych, które możemy znaleźć nawet w wielkich metropoliach.
„Żniwo wielkie, ale robotników mało, proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje”. Zazwyczaj na ten tekst patrzymy od strony powołania, bo brakuje powołań kapłańskich, zakonnych, misyjnych, ale chodzi tutaj o tych, którzy będą wypełniać to dzieło, które czynił Jezus, a On głosił na ziemi Ewangelię, leczył choroby i słabości, widząc tłumy ludzi litował się nad nimi. A więc to jest wielkie żniwo, które wymaga robotników, dobrych robotników na niwie Pana. Jest to wezwanie dla nas, którzy należymy do rodziny chrześcijańskiej, do Rodziny Wincentyńskiej i podejmujemy dzieła charytatywne. Ojciec Generał wspomniał kiedyś, że trzeba się modlić o powołania do księży misjonarzy, do sióstr miłosierdzia, ale trzeba się też modlić o powołania do Rodziny Wincentyńskiej, do stowarzyszeń wincentyńskich, aby byli nowi członkowie w AIC, w Konferencjach św. Wincentego, Wincentyńskiej Młodzieży Maryjnej.
Druga seria tekstów to te, gdzie pojawia się to wyrażenie: „ulituj się”, czy „zlituj się”. Ludzie proszą Jezusa o zlitowanie. Może tylko krótko niektóre teksty. Wdzięczny Samarytanin, który upadł na kolana i wołał: „Jezusie, Mistrzu ulituj się nad nami”. Później mamy uzdrowienie dwóch niewidomych koło Jerycha i ten tekst jest w Ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza. Oto niewidomy żebrak, niektóre Ewangelie podają, że miał na imię Bartymeusz, syn Tymeusza woła: „Jezusie, synu Dawida ulituj się nade mną”. Czyli słyszymy tu głos, krzyk błagający o pomoc. A papież Franciszek dziś pyta: czy słyszymy głos, krzyk ubogich wołających w dzisiejszym świecie? W Ewangelii Mateusza pojawia się stwierdzenie, że jeszcze głośniej wołał. Można powiedzieć, że to wołanie: „Jezusie ulituj się nade mną” czy krzyk ubogich rozbrzmiewa we współczesnym świecie. I teraz pytanie, czy my go słyszymy, w jaki sposób słyszymy, czy chcemy usłyszeć? I w jaki sposób zaradzamy? Jezus przy-chodził, uzdrawiał i mówił: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.
Dalej mamy następne opisy bardzo podobne o uzdrowieniu niewidomych w okolicy Kafarnaum. I znów wołają, a Jezus mówi: „według wiary waszej, niech wam się stanie”. W Ewangeliach mamy pięć opisów uzdrowienia niewidomych i wtedy Jezus zaradza ich wołaniu, czyli słyszy głos ubogich.
Do tej pory nie mówiłem o tym i zostawiłem to jako wisienkę na naszym torcie, opis o tzw. Miłosiernym Samarytaninie. W tym tekście słowo miłosierdzie też się nie pojawia, jest tylko w tytule. Jest to ten fragment w Ewangelii wg Mateusza, rozdział dziesiąty, od wiersza trzydziestego, kiedy pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha, wpadł w ręce zbójców, ci nie tylko go obdarli, ale rany zadali i zostawili na wpół umarłego. Widzimy, że dziś na terenie Kalkuty są takie sytuacje i Matka Teresa je odkryła i postanowiła zaradzić. Również w naszej ojczyźnie i wielkich metropoliach świata spotykamy biedę na ulicach. Można dociekać jaka jest tego przyczyna, dlaczego piją, dlaczego leżą pobici. Ale to jest jedna sprawa, natomiast inna kwestia to jak im pomóc? Mówimy państwo nic nie robi, rząd sobie nie radzi, a często robią to zorganizowane stowarzyszenia, ci wszyscy, których możemy nazwać chrześcijanami.
Pod koniec przypowieści, Jezus zadaje pytanie, kto twoim zdaniem z tych trzech jest bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców. Pada odpowiedź: ten, który okazał mu miłosierdzie. Idź i ty czyń podobnie. Mamy tu przykład okazywania miłosierdzia. A był to Samarytanin, obcokrajowiec, ten, z którym żydzi nie utrzymywali dobrych stosunków. Widzimy tu znów wyjście na peryferie, do obcych. Dar miłosierdzia nie ma gra-nic etnicznych, kulturowych, barier językowych. Pole do czynienia miłosierdzia jest tak szerokie, że nie ma żadnych gra-nic, można iść z pomocą nawet, gdy się nie zna języka, można dać kromkę chleba, lekarstwo czy pomóc inaczej.
Myślę, że te przykłady z Pisma Świętego, gdzie Jezus w spotkaniach z ludźmi okazuje miłosierdzie pomogą nam. Skoro my mamy być „miłosierni jak Jezus” to Jezus i Jego postawa są dla nas najlepszym przykładem. Wszyscy święci wzorowali się na Jezusie. Jezus czynił miłosierdzie, obchodził wioski i miasta, dostrzegał potrzebujących, litował się nad nimi i pomagał im, to On ma być dla nas pierwszym wzorem. A do tego na przestrzeni XXI wieków było wielu świętych, którzy podpowiadają nam, jak my w obecnych czasach, tu gdzie jesteśmy, gdzie żyjemy możemy okazywać miłosierdzie na wzór Jezusa Chrystusa.