Miłosierdzie Jezusa w historii i nauczaniu Kościoła

KONFERENCJA PIERWSZA

Temat naszych rekolekcji to: „Miłosierni jak Chrystus”. Miłosierdzie to wielki przymiot Boga. Wielki przymiot Boga, który okazuje się już na kartach Starego Testamentu – chociażby dzisiaj na Mszy Świętej śpiewaliśmy w psalmie 108 o tym, że Bóg jest łaskawy, że Bóg jest miłosierny, że wychwalamy Boże miłosierdzie. Ale właśnie w psalmach, jako modlitwie Narodu Wybranego, chyba najbardziej podkreślony jest, czy występuje najczęściej przymiot Bożego miłosierdzia. I Stary Testament w Księdze Psalmów w języku hebrajskim używa wielu różnych słów, wielu synonimów na określenie Bożego miłosierdzia. Nie bardzo wiemy jak je przetłumaczyć, w sumie tłumaczymy je, żeby nie zawsze powtarzać to samo. Mamy na przykład określenie: Bóg miłosierny, Bóg przebaczający, Bóg dźwigający – to Bóg, który dźwiga, dźwiga człowieka, tak jak mamy na tej ikonie Roku Miłosierdzia: Chrystus dźwigający człowieka. Dla mnie ta ikona jest niesamowita, niektórzy mówią, że jest brzydka, beznadziejna, ale jest niesamowita, że Jezus dźwiga właśnie jako owcę, dźwiga człowieka poranionego. Kiedy się przyjrzymy dokładnie, to widać: Bóg dźwigający, Bóg przebaczający. Mamy później „Bóg miłosierny” – to chyba najważniejsze słowo, miłosierny, „hannun”. Później mamy w psalmie 86 chociażby: „Ty jesteś Panie Bogiem miłosiernym i łaskawym, nieskorym do gniewu, wielce łaskawym”. Bóg wierny, czy: Bóg łaskawy – inne słowo użyte – „wielce łaskawy” w tłumaczeniu, Bóg wierny, Bóg miłosierny – to tylko kilka przykładów z psalmu, które ukazują, że ludzie określali Boga przy-miotami miłosierdzia, ale wyrażali to właśnie poprzez swoją wiarę, różnymi określeniami. My też Boga próbujemy określać, Jego przymiot miłosierdzia, różnymi określeniami, które wynikają właśnie z naszego serca, z naszej woli. Chciał-bym przejść przez całą historię zbawienia. Bóg jest doświadczany jako miłosierny i łaskawy. I można cytować wiele psalmów, chociażby 86, 103, 108, 145 itd. Bóg jest miłosierny i łaskawy. To Stary Testament.

Nasz temat jest: miłosierny jak Chrystus, więc przechodzimy do Jezusa Chrystusa. Przecież Jezus Chrystus jest Bogiem. Może niekiedy właśnie rozróżniamy te trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Bóg Syn, czyli Jezus i Bóg Duch Święty – a to jest przecież jeden ten sam Bóg, jeden jedyny Pan Bóg. Jeżeli mówimy cokolwiek o Jezusie, a tu nam brzmi przepięknie prefacja na uroczystość Trójcy Świętej, to samo, co myślimy czy mówimy o Ojcu, to samo dotyczy Syna i to samo dotyczy Ducha Świętego, zatem kiedy mówimy: Bóg jest miłosierny, to w tym samym kryje się, że to Bóg Ojciec jest miłosierny, Bóg Syn jest miłosierny i Bóg Duch jest miłosierny. Bo Bóg jest jeden jedyny. Jezus Chrystus, określany często „nadzieją Izraela” – chociażby u proroka Jeremiasza dwa razy pojawia się określenie „nadzieja Izraela”, „głowa Kościoła” – jest wcieleniem Bożej miłosiernej łaski. To misterium paschalne jest szczytem objawienia niezgłębionej tajemnicy miłosierdzia Ojca wobec nas. To Jego miłosierdzie jest silniejsze niż grzech i śmierć.
Teraz dalej: Jezus Chrystus wezwał uczniów do siebie, jako wspólnotę zebraną dzięki miłosiernej inicjatywie Boga. Nikt z nich, z uczniów, których zebrał wokół siebie, nie za-sługiwał na tę zażyłość z Panem Bogiem. I nikt dzisiaj z chrześcijan, nikt z będących w Kościele również na to nie zasługuje. Nasz chrzest, nasza wiara, nasze życie uczniów Chrystusa, są owocami Jego łaski, Jego miłosierdzia. Jedność wszystkich w Kościele jest podtrzymywana miłosierną miłością Boga, a zatem jesteśmy zjednoczeni w miłosierdziu Boga, tworzymy wspólnotę w miłosierdziu Boga, możemy po-wiedzieć: tworzymy wspólnotę miłosierdzia.
Wszyscy – tak nam przypomina również Pismo Święte – jesteśmy grzesznikami. Gdyby ktoś mówił, że nie ma grze29chu, jest kłamcą i sam siebie oszukuje. Jesteśmy ludźmi grzesznymi, z natury grzesznymi. Jesteśmy synami marnotrawnymi, do których Bóg biegnie na spotkanie, ale biegnie właśnie z miłosierdziem i przebaczeniem. A zatem musimy być biorcami tego miłosierdzia, miłosierni, a jednocześnie dawcami tego samego miłosierdzia wewnątrz wspólnoty, w której jesteśmy – i tutaj pojawia się takie ładne określenie „miłosierdzie do wewnątrz”, można powiedzieć misericordia intra, czyli miłosierdzie do wewnątrz, do wspólnoty, w której jesteśmy, którą tworzymy – ogólnie jako chrześcijanie, jako Kościół, jako wspólnota, ale ta wspólnota ma swoje mniejsze wspólnoty, jest to chociażby parafia, jest to rodzina, jest to jakaś grupa modlitewna – którzy tworzą te małe grupki i tworzą całą wspólnotę Kościoła. I wobec tego mamy być dawcami i biorcami tego miłosierdzia w ramach wspólnoty.
Jan Paweł II stwierdził to bardzo wyraźnie w encyklice „Dives in misericordia” w 1980 roku […]: „Kościół winien dawać świadectwo miłosierdziu Boga objawionemu w Jezusie Chrystusie, w całym Jego mesjańskim posłannictwie, przede wszystkim wyznając je jako zbawczą prawdę wiary i życia z wiary, z kolei starając się wprowadzać je i wcielać w życie zarówno własnych wyznawców, jak też w miarę możliwości wszystkich ludzi dobrej woli”. Widząc, że brak miłosierdzia w świecie ściąga gniew Boży – o czym przypomina nam św. Paweł, używając tego określenia „gniew Boży” chociażby w Liście do Rzymian – chrześcijanie muszą ukazywać miłość i współczucie nie tylko wewnątrz swojej wspólnoty, ale także wszystkim tym, którzy są wokół. Nie mogą być nieczuli na potrzeby bliźnich, gdyż miłość Boża jest w nich – w tych, którzy okazują miłosierdzie. Św. Jan powie w Pierwszym Liście: „Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a za-mknął przed nim swoje serce, jak może trwać w nim miłość Boga?” (1 J 3, 17). Czyli pojawia się tu drugie określenie: „miłosierdzie na zewnątrz” czyli na zewnątrz tej wspólnoty, w której jesteśmy. Na ten temat bardzo często i bardzo wiele wypowiadali się Ojcowie Kościoła (ale o tym troszeczkę później), o tym miłosierdziu także do innych, nie tylko do tych, co są wewnątrz naszej wspólnoty, ale także do tych, którzy są poza wspólnotą. I szeroko podejmując ten temat mogą to być ci, którzy są poza naszą wspólnotą rodzinną, poza naszą wspólnotą parafialną, ci, którzy są poza naszą wspólnotą Kościoła – dotykamy przy okazji problemu miłosierdzia w stosunku do tych, którzy nie są chrześcijanami. Dzisiaj akurat pewnie Europa i Polska, można powiedzieć doświadcza tego problemu – tych, mówimy: uchodźców, mi-grantów, tych, którzy przychodzą – no i właśnie, jak się za-chować w stosunku do nich? Okazywać im miłosierdzie. Mi-łosierdzie ad extram, czyli na zewnątrz.
Bóg jest ojcem miłosierdzia. Bóg jest samym miłosierdziem. Bóg jest miłością. A Jezus Chrystus jest współczują-cym sercem Ojca. I często, kiedy mówimy: Bóg jest miłosierny, cała tradycja, wiara Starego Testamentu, dochodząca w Nowym Testamencie, kieruje nas na miłosierdzie Boga Ojca. Ciągle nam się to kojarzy z Bogiem Ojcem. Bóg jest Ojcem miłosierdzia. Ale Jezus jest współczującym sercem Ojca. Jest to takie niesamowite określenie, że tak jak w człowieku bije serce, tak można powiedzieć, że Jezus jest tym współczującym sercem Ojca, będąc Bogiem, tak jak Ojciec jest Bogiem. Tak samo mówimy: „ja kogoś kocham”, ktoś powie: „moje serce kogoś kocha”. Ale przecież człowiek jest całością, nie jest tak, że ja kogoś kocham, a moje serce kogoś nie kocha. Czy nieraz mówimy, że serce człowieka budzi zachowanie czy powody, bo: serce mocniej bije, bo spotkał ją czy jego i tak dalej, czy: spotkała jego i serce mocniej zabiło… Są pewne wyrażenia ukazujące, że tam osoba kocha. Papież Franciszek rozpoczyna znaną pewnie wam bullę na Rok Miłosierdzia „Misericordiae vultus” słowami: „Jezus Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca. Wydaje się, iż tajemnica wiary chrześcijańskiej znajduje w tym słowie swoją syntezę. Ono stało się żywe, widoczne i osiągnęło swoją pełnię w Jezusie z Nazaretu. Oj-ciec «bogaty w miłosierdzie» (por. Ef 2, 4), gdy objawił Mojżeszowi swoje imię «Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, boga-ty w łaskę i wierność» (Wj 34, 6), sprawił, że człowiek mógł nieprzerwanie poznawać Jego boską naturę na różne sposoby i w wielu momentach historii” […]. Mówimy: Bóg miłosierny. „W «pełni czasów» (por. Ga 4, 4), gdy wszystko było gotowe według Jego planu zbawienia, zesłał On swojego Syna, narodzonego z Maryi Dziewicy, aby objawić nam w sposób ostateczny swoją miłość. Kto widzi Syna, widzi też i Ojca (por. J 14, 9). Jezus z Nazaretu swoimi słowami, gestami i całą swoją osobą objawia nam miłosierdzie Boga”.
To miłosierdzie Jezusa wyraziło się najbardziej w czasie Jego posługi, jako stała gotowość do uznania potrzeb ubogich i uciśnionych, przeważnie wtedy politycznie. Współczucie dla kobiet i dla dzieci. Włączenie w społeczność odrzuconych. Przebaczenie skruszonym grzesznikom. Uzdrowienia dusz i ciał. Pocieszenie swoich, gdy byli w lęku i przygnębieniu. Cierpliwość w stosunku do tych, którzy okazywali Mu przemoc. Litość Jezusa okazała się w obliczu zmęczonego i głodnego tłumu, który był jak owce bez pasterza. Co więcej, okazało się, że miłosierdzie Jezusa nie ma względu na osoby: trędowaty Samarytanin, kobieta kananejska, celnicy… Jego miłosierdzie odpowiadało na apele tych, którzy cierpieli: ojciec opętanego chłopca, matka zmarłego chłopca z Nain, setnik rzymski i tak dalej… Wiele tych przykładów. I właśnie na jutrzejszym spotkaniu, na jutrzejszej konferencji przyjrzymy się z bliska tym fragmentom Pisma Świętego, tym sytuacjom, w których Jezus, Jego miłosierdzie okazało się pod-czas spotkań z ludźmi. Właśnie miłosierna dyspozycja Jezu-sa, która ma swoje źródło w Ojcu, objawiła się najbardziej intensywnie wtedy, gdy wyrządzono Jezusowi największą przemoc i największą niesprawiedliwość. Słowa Jezusa: „Oj-cze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34a).
W refleksji nad powiązaniem między miłosierdziem Boga Ojca a osobą Jezusa Jan Paweł II pisze w tej samej encyklice „Dives in misericordia”: „Oto Syn Człowieczy, który w swoim zmartwychwstaniu w sposób radykalny doznał na sobie miłosierdzia: owej miłości Ojca, która jest potężniejsza niż śmierć. I zarazem ten sam Chrystus, Syn Boży, który u kresu – a poniekąd już poza kresem – swego mesjańskiego posłannictwa okazuje siebie jako źródło niewyczerpalne miłosierdzia: tej samej miłości, która […] ma się potwierdzać stale jako potężniejsza niż grzech. Chrystus paschalny: definitywne wcielenie miłosierdzia”. Chrystus paschalny czyli Chrystus zmartwychwstały. Ten, który przeszedł przez mękę, przez śmierć, doszedł do chwały zmartwychwstania, jest wcieleniem miłosierdzia Bożego – słowa Jana Pawła II.
Zatem naśladowanie Jezusa, który jest obliczem miłosiernego Ojca, oznacza być doskonałymi, tak jak Bóg jest do-skonały. Pojawia się to słowo, chociażby w Ewangelii Mateusza: „Bądźcie i wy doskonali, jak Ojciec wasz jest doskonały” (Mt 5, 48). Ale co to znaczy być doskonałym? Słowo „być doskonałym” czy doskonałość, o której mówi Jezus, jest ekwiwalentem miłosierdzia. Św. Łukasz powie bardziej dobitnie to samo zdanie: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Bo można być doskonałym w tym, co się robi, w tym, co się czyni, a niekoniecznie człowiek doskonały musi być człowiekiem miłosiernym. Dlatego te słowa Jezusa z Ewangelii Mateusza: „Bądźcie doskonali jak Ojciec wasz jest doskonały” rozumiemy tak, jak nam pokazał czy wyjaśnił św. Łukasz: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Bardzo często te wyrażenia pojawiają się w Piśmie Świętym, wzywające do bycia miłosiernym. Doskonałość oczywiście rozumiemy w tym sensie jako bycie dobrymi, miłosiernymi, ludźmi przepełnionymi miłością, bo inaczej – można dać taki przykład – ktoś może być doskonały w swoim zawodzie, perfekcyjnie wykonywać jakieś zadania, wcale nie musi mieć miłosierdzia; jest ktoś mechanikiem samo-chodowym, wykonuje perfekcyjnie, dobrze swoje rzeczy, za to bierze pieniądze i wcale nie musi okazywać żadnego miłosierdzia, żadnej mądrości: naprawiłem to i to: sto złotych, dwieście złotych i tak dalej. Może być doskonały, perfekcyj-ny, a nie musi być wcale miłosierny. Dlatego wiemy, że te zdania, kiedy mówi się o doskonałości, trzeba rozumieć właśnie w tym znaczeniu miłosierdzia: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Czyli Jezus, wzywając nas do miłosierdzia, ukazuje nam postać Ojca. Jest to owa bezwarunkowa miłość Boga, tak okazywana każdemu człowiekowi: On jest dobry dla niewdzięcznych i złych, czyli dla wszystkich ludzi. Uczniowie Jezusa, którzy otrzymali Boże miłosierdzie, odczuwają radość i pewność Bożej obecności. To Boża miłosierna dobroć tworzy nową wspólnotę, która jest darem dla wszystkich – jak powie św. Paweł: dla tych, co blisko i dla tych, co daleko (Ef 2, 17).
Miłosierdzie jest tym sposobem, w jaki Bóg działa w stosunku do człowieka niezależnie od jego wysiłku. Najbardziej odpowiednim określeniem Boga, czyli imieniem Boga, które ukazuje miłość i przebaczenie jest Miłosierdzie. Bóg jest miłosierdziem. Miłosierdzie jest jednocześnie zaproszeniem do relacji z Bogiem i do relacji z bliźnimi. Znamy określenie św. Jana: „Bóg jest miłością” (J 4, 8-16). Często mówi się w perspektywie Starego Testamentu: Bóg jest mądrością, jest
samą mądrością. Pojawia się kolejne określenie: Bóg jest miłosierdziem, jest samym miłosierdziem. I ta prawda to nie jest wymysł naszych czasów, to nie jest wymysł, tak jak niektórzy mówią, siostry Faustyny czy Jana Pawła II. To jest odkrycie tego przymiotu Boga, który był od samego początku. Siostra Faustyna próbowała ukazać bardziej światu czy przybliżyć światu przymiot miłosierdzia Bożego. Jan Paweł II rozpropagował to jeszcze bardziej, dopełnił tego dzieła, o czym mówiła siostra Faustyna. Stało się, że jest Święto Miłosierdzia Bożego, stało się, że jest Centrum Miłosierdzia Bożego – Łagiewniki, bazylika i tak dalej, rozpropagowane przez Jana Pawła II – to wszystko to wielki dar Boga, poprzez posługę Kościoła – siostrę Faustynę, Jana Pawła II, z zasługami kard. Franciszka Macharskiego – dar Boga przez posługę Kościoła dla Kościoła.
Papież Franciszek, podczas jednej z środowych audiencji ogólnych w Watykanie, kontynuując cały cykl katechez na temat miłosierdzia w Piśmie Świętym, poruszył kwestię grze-chów związanych z ludzką zachłannością na podstawie fragmentu z Pierwszej Księgi Królewskiej, 21 rozdział odnośnie winnicy Nabota, przy okazji można sobie ten rozdział prze-czytać jako dodatkową lekturę, może jako zadanie domowe. Papież podkreślił, że bogactwo i władza są tym, co może być dobre i użyteczne dla wspólnego dobra, pod warunkiem, że zostaną oddane na służbę ubogich i wszystkich ludzi, dopełniając wymogów sprawiedliwości i miłosierdzia. Ale kiedy są przeżywane jako przywilej, z egoizmem i arogancją, zamieniają się w narzędzie korupcji i śmierci. Cytując historię zbrodni, jakiej dokonuje pogańska królowa Izabel i tak dalej, nawiązując właśnie do tego opowiadania, Franciszek wskazał, że takie konsekwencje pociąga za sobą sprawowanie władzy bez szacunku dla życia, dla sprawiedliwości, sprawowanie władzy bez miłosierdzia. I wtedy pragnienie władzy staje się chciwością, która chce mieć wszystko. Ale nie jest to historia tylko z innej epoki – mówi papież – jest także historią dnia dzisiejszego, możnych, którzy aby mieć więcej pieniędzy, wykorzystują ubogich, wykorzystują ludzi. To historia handlu ludźmi, niewolniczej pracy, wielkiej biedy ludzi pracujących na czarno z płacą minimalną – żeby wzbogacić możnych. To historia skorumpowanych polityków, którzy stale chcą coraz więcej.
Dalej Ojciec Święty zaznaczył, że mimo to, że teraz zmieniamy trochę strony, jak historia toczy się dalej, Bóg widzi tę zbrodnię i puka do serca owego Achaba, ale także puka do serca współczesnego człowieka. Popełnione zło pozostawia bowiem swoje bolesne ślady, a ludzka historia nosi jego rany. I tutaj Boże miłosierdzie wskazuje drogę, jest silniejsze niż każdy grzech człowieka. Czyli przypomina nam papież o tym, w jaki sposób powinniśmy przeżywać czy żyć miłosierdziem. Pokazywać miłosierdzie i mówić o niebezpieczeństwach, jakie są zagrożeniem dla człowieka, w których wykorzystuje rzeczy same w sobie dobre, ale źle je wykorzystuje, żyjąc często bezdusznie, żyjąc bez miłosierdzia. Papież dalej wskazał, że Boże miłosierdzie przejawiło się najpełniej w osobie Jezusa z Nazaretu, który jest prawdziwym królem, ale Jego władza jest zupełnie inna. Jego tronem jest krzyż. Nie jest On królem, który zabija, ale przeciwnie – królem, który daje życie. Jego wyjście ku wszystkim, a zwłaszcza najsłabszym, zwycięża samotność i przeznaczenie śmierci, do której prowadzi grzech. Poprzez swoją bliskość i czułą troskę prowadzi grzeszników w przestrzeń łaski i przebaczenia.
I znów po tych fragmentach Pisma Świętego, spotkaniach Jezusa z ludźmi i odpowiedniego podejścia do ludzi – będzie-my mówili właśnie jutro – teraz chciałbym przejść do drugiej części, ukazać, w jaki sposób Ojcowie Kościoła już od samego początku chrześcijaństwa wzywają nas do czynienia miłosierdzia. Ojcowie Kościoła, jakby powiedzieć najprościej, to są święci pierwszych wieków Kościoła, którzy przekazywali, głosili Ewangelię Jezusa Chrystusa, interpretowali, komentowali, powiedzielibyśmy: ówcześni pierwsi komentatorzy Pisma Świętego, teologowie pierwszych wieków, którzy swoją naukę przekazywali i została ona spisana. I chociażby warto sięgnąć do niektórych tekstów, ponieważ mówiąc o miłosierdziu Boga, mówimy: miłosierni jak Chrystus – czyli my mamy być miłosierni na wzór Jezusa Chrystusa i do tego nas zachęcają chociażby właśnie teksty Ojców Kościoła.
Św. Klemens I pisze w swoim liście do wspólnoty w Koryncie. Żył w I wieku, był papieżem od 91 do 101 roku, zaliczany właśnie do Ojców Kościoła; był to czwarty papież: pierwszym był św. Piotr, później był Klinus, Kletus i Klemens. Zresztą w Mszale, kiedy używamy niekiedy pierwszej modlitwy eucharystycznej, wymieniamy świętych, wtedy mamy właśnie między innymi Klinusa, Kleta, Klemensa i tak dalej. I on pisze w ten sposób, trochę w formie takiej wspaniałej modlitwy (do gminy chrześcijan w Koryncie): „Błaga-my Cię Panie, uwolnij z ucisku naszych braci, zmiłuj się nad pokornymi, podźwignij upadłych, ukaż się potrzebującym, ulecz chorych, przyprowadź tych, którzy się oddalili od Twojego ludu. Daj pożywienie głodnym, daj naszym więźniom wolność, umocnij słabych, dodaj odwagi zalęknionym. Niechaj wszystkie narody poznają, że Ty jesteś jedynym Bogiem, a Jezus Chrystus jest Synem Twoim, a my ludem Twoim i owczarnią Twojego pastwiska”. Dlaczego mówię: wspaniała modlitwa – pytanie czy my (oczywiście pewnie tak) modlimy się (bo jest to wezwanie do modlitwy) za tych, którzy są w trudnej sytuacji. Jest to też forma okazywania miłosierdzia, kiedy się modlimy i prosimy Pana, by był pomocą i wstawiał się za tych, którzy cierpią. Mówimy dzisiaj często: tam jest modlitwa wstawiennicza. Dalej Klemens pisze o stworzeniu świata i mówi: „Te wszystkie sprawy przed-stawiamy Tobie, bo jesteś miłosierny i współczujący. Odpuść nam nasze nieprawości i niesprawiedliwości, grzechy i prze-winienia nasze”. Dalej również papież Klemens z kolei w innych swoich pismach, kiedy odwołuje się do Chrystusa, pisze między innymi w ten sposób, przyjmując słowa Boga: „Na moje życie: ja nie pragnę śmierci grzesznika, ale jego nawrócenia”. I dalej mówi: „Opamiętajcie się, domu Izraela, od waszej nieprawości”. Bóg wzywa nas do nawrócenia, ale to na-wrócenie musi być połączone z opamiętaniem się, z zerwa-niem nieprawości – jest to skierowane do domu Izraela, czyli do chrześcijan, którzy pochodzili lub stali się chrześcijanami, mówi się: judeochrześcijanie. Później dalej, kiedy odwołuje się ów papież Klemens I, mówi do nich: „Miejmy szczególnie w pamięci słowa Jezusa: „Bądźcie miłosierni, a dostąpicie miłosierdzia, przebaczajcie, aby i wam przebaczono”. I później dalej cytuje ten fragment, który dobrze znamy z Pisma Świętego (Łk 6, 36-38). Potem pisze: „Niech te nakazy i polecenia będą dla nas podporą, abyśmy zawsze mogli kroczyć pokornie drogą posłuszeństwa Jego świętym słowom”.
Później z kolei, w innej wypowiedzi, św. Leon Wielki, który był papieżem w V wieku, dokładnie w latach 440-461, kiedy również pisze o miłosierdziu, czy o wezwaniu do miłosierdzia; pisze w ten sposób: „Najmilsi, ziemia zawsze jest pełna miłosierdzia Pana i dla każdego wierzącego sama na-tura rzeczy stworzonych stanowi lekcję, jak należy czcić Boga”. I później dalej: „Ze świętą zaś, ze wszech miar godną polecenia praktyką postu, również z nią należy łączyć dzieła miłosierdzia, wyrażające się w różnorakiej formie, aby w ten sposób wszyscy wierni czuli się równi, mimo zachodzących różnic w ilości posiadanych dóbr materialnych. Miłość bo-wiem, którą mamy świadczyć równocześnie Bogu i bliźnie-mu, nigdy nie jest ograniczona takimi przeszkodami, aby nie mogła chcieć dobrze czynić innym”. I później: „Dzieła zaś miłosierdzia są tak rozliczne, że pozwalają całemu ludowi chrześcijańskiemu świadczyć uczynki miłosierdzia. Toteż nie tylko bogaci, ale nawet średnio zamożni i ubodzy mają możliwość udzielania pomocy potrzebującym i w ten sposób zbiorowy wysiłek wszystkich w czynieniu dobra ma równą wartość, mimo że nie wszyscy mogą być jednakowo hojni”. To jest takie zdanie, przy którym sobie postawiłem wykrzyknik, z tego względu, że każdy człowiek może czynić miłosierdzie. Możemy powiedzieć: a, gdybym był bogaty, to wtedy mógłbym obdarzać miłosierdziem moich sąsiadów, ale jestem biedny, więc nie mogę. Tutaj powiedzmy, że każdy człowiek może czynić miłosierdzie: i biedny i średnio za-możny i ubogi. I tutaj by trzeba może sobie przypomnieć ubogą wdowę, która wrzuciła dwa pieniążki czy jeden grosz do skarbony w jerozolimskiej świątyni.
I później jeszcze jedna wypowiedź, z kolei św. Grzegorza z Nazjanzu, patriarchy Konstantynopola, żyjącego w IV wie-ku (330-390 r.), również uznawanego za Ojca Kościoła. Był biskupem w Nazjandzie, obecnie jest to w Turcji, taka miejscowość w Kapadocji. Między innymi on w tym swoim kazaniu pisze coś takiego: „Nie jestże to Bóg, który przede wszystkim i za wszystko żąda od ciebie miłosierdzia? Czy więc nie będziemy się musieli wstydzić, że za to, co już otrzymaliśmy i czego się jeszcze spodziewamy, że nie byliśmy zdolni nawet do tego jednego, aby odwzajemnić się miłosierdziem? Jeżeli On, choć jest Bogiem i Panem, nie wstydzi się nazywać naszym Ojcem, to czyż my wyprzemy się tych, z którymi łączy nas wspólne pokrewieństwo? Nigdy, bracia i przyjaciele, nigdy nie dopuścimy się tego, byśmy mieli źle szafować dobrami, jakie otrzymaliśmy z Bożej hojności”.
Jeszcze, również z Brewiarza, dwa krótkie teksty Ojców Kościoła: jeden właśnie owego Grzegorza z Nazjanzu, który całe swoje kazanie poświęcił miłości ubogich i pisze między innymi w ten sposób (niektóre zdania mówią o miłosierdziu): „Miłosierdzie bowiem nie uznaje żadnej zwłoki” – my-ślę, że tutaj bardzo wyraźnie przypominają się słowa św. Wincentego a Paulo, który mówił, że ubogi nie może czekać. „Kto pełni uczynki miłosierdzia, niech to czyni ochoczo”, jak to mówił św. Paweł Apostoł. I później dalej mówi o tym, w jaki sposób ludzie czynią miłosierdzie: „Dlatego jeśli sądzicie, że należy mnie choć trochę posłuchać, bracia […], to odwiedzajmy Pana póki czas, pielęgnujmy Go i nakarmmy, odziejmy Go i przygarnijmy do siebie, uczcijmy Go nie tylko stołem, jak niektórzy, czy olejkami, jak Maria, nie grobem, jak Józef z Arymatei, ani tym, co związane jest z pogrzebem, jak Nikodem (…), nie złotem wreszcie, kadzidłem i mirrą, jak to uczynili Magowie przed tymi wszystkimi, których wymieniliśmy. Pan bowiem wszechrzeczy pragnie miłosierdzia, a nie ofiary, gdyż współczujące miłosierdzie przewyższa wszelkie mnóstwo tłustych jagniąt. Takie właśnie miłosierdzie okażmy Chrystusowi w ubogich, którzy leżą dziś rozciągnięci na ziemi, aby nas przyjęli, gdy stąd odejdziemy, do wiecznych przybytków, w samym Chrystusie (…)”. Pewnie to jest przy okazji komentarz do słów Ewangelii św. Mateusza: „Gdy byłem głodny… spragniony… chory… w więzieniu…” itd. I wtedy: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili” albo: „czego nie uczyniliście jednemu…, tegoście i mnie nie uczynili” (Mt 25, 31-46).
I jeszcze jeden fragment owego Leona Wielkiego papieża: „Niech też i szczodrość nasza wobec ubogich oraz dotkniętych różnymi ułomnościami obficiej się w nas ujawnia, aby z wielu ust płynęły do Boga słowa podzięki, i by nasze posty skutecznie wsparły potrzeby głodujących. Żadne pobożne dzieło nie sprawia Panu takiej przyjemności jak to, gdy przychodzimy z pomocą Jego ubogim. Wszędzie bowiem tam, gdzie spotyka się z naszą miłosierną troską względem innych, rozpoznaje On w niej odbicie swojej własnej miłości.
Nie obawiajmy się, że wydatki z tym związane uszczuplą nasze mienie, ponieważ już sama dobroczynność jest wielkim bogactwem, a szczodrość nie może być pozbawiona środków tam, gdzie Chrystus i karmi, i sam jest karmiony. W każdym bowiem uczynku miłosierdzia działa ta sama ręka, która łamiąc chleb, zwiększa go, a rozdając – pomnaża jego ilość”.
Niech może ta refleksja, także poparta wypowiedziami świętych Ojców Kościoła pomoże nam jakoś bardziej zrozumieć tę ideę miłosierdzia. Może nie ideę. To nie jest idea miłosierdzia. Miłosierdzie jest to cnota, wezwanie, zadanie dla nas na takim etapie, na jakim jesteśmy, w tym, co czynimy. Skoro jesteśmy biorcami miłosierdzia, mamy też być daw-cami miłosierdzia. Biorąc miłosierdzie od Boga, korzystając z miłosierdzia, mamy to miłosierdzie przekazywać innym – i tym, co są wewnątrz wspólnoty, i tym, co są poza tą wspólnotą. I znów wymieniamy te wspólnoty, począwszy od najmniejszej: rodzina najbliższa, sąsiedztwo, wspólnota, jaką tworzymy, czy też szersza parafia, czy też jeszcze większa wspólnota: powstają Stowarzyszenia Miłosierdzia, założone przez św. Wincentego, rozwijają się przy naszych placówkach, tam, gdzie są misjonarze, siostry miłosierdzia, nie tylko; coś podobnego to instytucja Caritas, w której również działamy. Jest to, mówimy: instytucja czy posługa, ale nie tylko instytucja. Oczywiście instytucja, w której działamy, w której jesteśmy, w której się „poświęcamy”, czy w której próbujemy realizować siebie poprzez okazywane miłosierdzie – to wszystko są środki, to są okazje dla nas do tego, abyśmy rzeczywiście chcieli okazywać miłosierdzie tym, którzy są wokół nas i którzy tego miłosierdzia od nas potrzebują.