KONFERENCJA TRZECIA
I. Boska Osoba
Duch Święty jest trzecią Osobą Boską. Osobą najbardziej ukrytą, ale pełną dynamizmu i życia. On nie ma widzialnej postaci, jaką przyjął Syn Boży lub jak wyobrażamy sobie Bo-ga Ojca. Jego próbujemy przybliżyć sobie przez symbole: ogień, wodę, gołębicę, wiatr. I choć te symbole miały nam przybliżać Ducha Świętego, często nam Go przysłaniają i nie-jednokrotnie dochodzi do zbytnich uproszczeń w codziennym myśleniu i mówieniu np.: Duch Święty to gołębica. A On przecież nie jest, ani ptakiem, ani wiatrem, ani ogniem. Wiemy, że jest Bogiem. Wiemy, że jest Osobą, ale trudno nam Go sobie przybliżyć, potraktować ciepło, bo nie możemy Go pojąć, nie możemy Go sobie wyobrazić.
A On choć nie ma zewnętrznie postaci Osoby, wewnętrznie ma wszystkie jej cechy. Każda osoba ma swoją tożsamość, na którą składają się jej wewnętrzne, typowe dla niej cechy. Lecz osoba jest również ukierunkowana na zewnątrz. Pragnie kochać i przekazywać siebie innym.
Duch Święty w Trójcy Świętej jest tą Osobą, która łączy Ojca i Syna, jest ich wspólną miłością.
W stosunku do ludzi Duch Święty otrzymał szczególną rolę Uświęciciela. To zadanie pełne dynamizmu. Duch będąc bardzo ukryty i delikatny, nie chce człowieka zdobywać i zmieniać na siłę. On przychodzi cicho i puka do drzwi ludzkiego serca. Przemawia prze natchnienia. Chce, by człowiek Go wpuścił. By pozwolił Mu choć trochę zmieniać siebie samego. By wyzbywał się grzechu, upodabniał do Chrystusa, stawał się coraz pełniej dzieckiem Boga samego. W tej relacji, Duch Święty nie traktuje człowieka z góry, nie chce być zarządcą, rozkazodawcą, tyranem domagającym się bezwzględnego posłuszeństwa. On chce być Nauczycielem, Kierownikiem, Przyjacielem, a nade wszystko miłującym Oblubieńcem.
A w miłości nie ma sterowania drugim, zarządzania, zmuszania. Jest wzajemne poddanie, upodobnienie, oddanie, zjednoczenie, owocowanie. Duch udzielając się człowiekowi, przelewa w niego swoje przymioty, cechy i wartości. Otwiera mu siebie i daje się poznać. Człowiek najpierw przyjmuje niepewnie, zastanawia się, bada, lecz w końcu oddaje się tej miłości i daje się jej przemienić.
Człowiek poznaje, że ten wielki Przyjaciel i Oblubieniec jest Bogiem, że posiada przymioty godne najwyższej czci, uwielbienia i poddania.
Następnie Duch Święty udziela człowiekowi swych przy-miotów już bliższych ludzkiemu rozumieniu i doświadczeniu.
1. Życie. Gdy udziela człowiekowi swego życia, on wie, że dzięki temu darowi będzie żył na wieki. Spostrzega, że to życie jest chwalebne, bez cierpienia i zła, że w nim wszystko jest jasne i proste, pełne prawdy i światła. W nim króluje miłość i dobro, dzięki niemu patrzy na wszystko oczami Boga, a to daje radość zbawionych. Człowiek nadal pozostaje w ziemskim życiu pełnym trudu i cierpienia, ale w swym sercu nosi już pewność o istnieniu życia pełnego, życia chwalebne-go, życia zmartwychwstałego.
2. Prawda. Gdy Duch Święty udziela człowiekowi swojej prawdy, mądrości i boskiego poznania, człowiek zaczyna widzieć wszystko z Bożej perspektywy. Nie pociągają go już i nie kuszą do zniewolenia ziemskie dobra, choć nimi nie pogardza, bo wie, że zostały stworzone przez Boga jako dobre. Wie, że prawa Boże dane człowiekowi są dla niego wielką pomocą, a nie ograniczeniem wolności, dlatego chętnie się im poddaje. Ochotnie służy Bogu, jako swemu Najwyższemu Dobru i ludziom, których On mu postawił na drodze. Z radością przyjmuje trud i cierpienie ziemskiego życia, bo wie, że przez nie może oddać chwałę Bogu, pomóc w zbawianiu świata, a swoje życie uczynić przez to owocnym i sensownym.
3. Miłość. Gdy Duch Święty udziela człowiekowi swojej miłości, cała jego osoba umacnia się, dojrzewa i rozwija. Człowiek otrzymując i doświadczając miłości, chce odpowiedzieć miłością. Chce przejąć drugiego w siebie i oddać mu samego siebie do końca. Człowiek chce być uległy, poddany, oddany aż po najtrudniejszy dar z siebie, jakim jest cierpienie i ofiara ze swego życia.
Następnie Duch Święty pragnie pełnego zjednoczenia z człowiekiem. On chce by ich wzajemna jedność była już nierozerwalna. Pragnie, by człowiek był jak Maryja – Pneumatophora, czyli nosicielem Ducha Świętego. Aby wszędzie szli razem, wspólnie myśleli, przeżywali, działali. Człowiek w tym związku daje przede wszystkim ciało. Idzie do jakieś pracy, ale pyta Ducha Świętego gdzie ma iść i co czynić, aby to działanie było zgodne z Jego wolą i przyniosło jak najwięcej owoców duchowych. Człowiek bardziej niż siebie słucha Ducha Świętego w sobie. Dla siebie jest jak obumarłe ziarno, które żyje nowym życiem Ducha. Można powiedzieć, że wte-dy jego już nie ma, jest tylko Duch Święty. Taki człowiek jest w pewnym sensie wcieleniem Ducha Świętego, bo on dał tylko ciało, a życie daje Duch.
Duch Święty chce z takim człowiekiem iść uświęcać świat. On ma być Jego wielkim pomocnikiem i wykonawcą. Może to czynić aktami wewnętrznymi: pokory, posłuszeństwa, ufności, uległości, przyjęcia cierpienia. Takie apostolstwo jest szczególnie właściwe dla osób konsekrowanych zamkniętych za klauzurą, a także dla osób chorych, starszych i samotnych.
Taki człowiek może być posyłany w duchu w najbardziej odległe krańce świata lub jeszcze dalej do dusz w czyśćcu cierpiących. Może im służyć przez modlitwę, post, umartwienie według natchnień Ducha Świętego. Może w końcu być posłany do pracy apostolskiej w swoim środowisku, swoim kraju lub na krańcach ziemi. Moc jego służby nie będzie wypływała z ilości i znaczenia działań, ale z bliskiego kontaktu z Duchem Świętym i całkowitej uległości Jego natchnieniom: gdzie, kiedy i co ma robić? Moc będzie też wy-pływała z czerpania łaski przez udział w sakramentach, adoracji i wspólnocie Kościoła.
Duch Święty udzielając siebie zdobył człowieka, wypełnił go sobą i uświęcił, a potem posłał do służby, by uświęcał innych. A on stał się nosicielem i wcieleniem Ducha Święte-go, w ten sposób spełniając siebie i osiągając największe szczęście trwające na wieki.
II. Ożywiciel martwych wymiarów Człowiek stworzony przez Trójcę Świętą, niejako wydobyty z Jej łona, przeznaczony jest, aby powrócić na swoje miejsce, do swojej macierzy. Już na wieki ma zjednoczyć się z Rodziną Trójcy Świętej, należeć do tej Rodziny przez usynowienie i zamieszkać w Jej domu.
Czasem dojrzewania do pełni szczęścia w niebie: za-mieszkania w doskonałym domu, rodzinie, miłości; jest życie na ziemi. W tym czasie o duszę człowieka walczy i Bóg i sza-tan. Ten ostatni nie przychodzi bezpośrednio, lecz w obecnych czasach kusi człowieka i usidła w więzach: materializmu, konsumpcjonizmu, laicyzmu, życia tak jak świat, bez Boga i Jego zasad.
W ziemskiej pielgrzymce do zjednoczenia z Trójjedynym, człowiek potrzebuje pomocy. On na wzór doskonałego Boga, ma też stawać się doskonały w swoim człowieczeństwie, czyli nie poprzestać na najniższych potrzebach, ale dojrzewać do miłości doskonałej, która jest darem z siebie.
Od czasów Chrystusa, główną pomocą dla człowieka jest Kościół przez Niego ustanowiony. Kościół przechowuje i przekazuje depozyt wiary. Prowadząc do odkrycia pełnej prawdy: naucza, nakazuje, zakazuje. Chcąc umacniać człowieka w drodze obdarza go łaską sakramentów. Ma się jednak wrażenie, że obecnie Kościołowi coraz trudniej dotrzeć do człowieka. Same słowa to za mało. Poznaną prawdę trze-ba jeszcze pokochać, a następnie wprowadzić w czyn.
Współczesny człowiek nie lubi nakazów z zewnątrz, chce sam stanowić o sobie. Chce wolności.
Sakramenty udzielane przez Kościół nie są tylko słowami, one zawierają w sobie moc i są spotkaniem z żywymi osoba-mi. A jednak dla większości wierzących bycie na Mszy św. – najczęściej przeżywanym sakramencie – to tylko ciężki obowiązek, martwy rytuał, czas stracony. Z sakramentem pojednania jest jeszcze gorzej – ponieważ nie jest on spotkaniem z rozumiejącym, podnoszącym i obdarzającym żywym Bogiem – a dochodzi jeszcze wstyd i lęk przed wyznaniem grzechów.
Chociaż Trójca Święta zawsze działa razem, dla lepszego rozumienia poszczególnych Osób, mówimy, że Bóg Ojciec jest Stworzycielem, Syn Boży Zbawicielem, a Duch Święty Uświęcicielem. Przyjmując ten uproszczony podział, może-my powiedzieć, że Duch Święty szczególnie dba o prowadzenie człowieka do zbawienia. Nie jest On jednak dalekim, zewnętrznym i wymagającym uświęcicielem, którego trudne nakazy i zakazy budzą lęk i chęć ucieczki. Duch Święty w stosunku do człowieka jest: czuły; delikatny; dyskretny; cierpliwy; wierny; szanujący ludzką wolność, nie zmuszający do niczego na siłę; umiejący milczeć, ukrywać się i nie zabierać głosu; wyjaśniający wszystko od wewnątrz; ożywiający wszystkie Bo-że wartości; dynamiczny; twórczy; tętniący życiem.
Duch Święty jest także: czuły jak matka i wymagający jak ojciec; wierny starym, dobrym zasadom jak babcia i chętnie akceptujący właściwe nowości jak nastolatek; lekarzem dla ciała; psychologiem dla duszy; kierownikiem i uświęcicielem dla ducha.
A nade wszystko jest przyjacielem, bratem, oblubieńcem który: chętnie wysłucha; wszystko zrozumie; nigdy nie wy-śmieje; nic nie zbagatelizuje; wszystkim jest zainteresowany; pomaga pytaniami; wchodzi coraz głębiej, by pomóc poznać siebie samego; odsłania i daje dostęp do siebie; prowadzi do zjednoczenia i ciągłego przebywania razem; odsłania niebo-siężne horyzonty, że człowiek jest przeznaczony do przebóstwienia – stania się jak Bóg; w zjednoczeniu uczy płodności i apostolstwa wobec ludzi.
1. Duch Święty najpierw leczy: ciało, duszę i ducha. Współczesny człowiek najczęściej jest chory, choć wcale nie chce się do tego przyznać. Mimo, że ciało jest zdrowe i zadbane, a za-chowanie mówi o radości i pewności siebie, zazwyczaj nosi w sobie głębokie zranienia. Może rodzice nie chcieli, aby się począł i przyszedł na świat. Może wychował się w rodzinie rozbitej lub patologicznej. Może był bity lub wykorzystywany w dzieciństwie. Może dzięki zestresowanej sytuacji rodzinnej ciągle jest zalękniony, zamknięty i nerwowy. Może w młodości uciekał w seks, narkotyki, przestępcze środowisko.
Zranień i odpowiadających im reakcji jest tak wiele, jak ludzi na świecie. Człowiek sam nie potrafi się z nich wyzwolić, a ludzcy specjaliści często też czują się bezradni.
Natomiast Duch Święty chce tam wchodzić jak najdelikatniejszy lekarz i psycholog. Najpierw subtelnie otwiera człowieka, aby chciał mówić o swoich zranieniach. Długo i cierpliwie słucha. Nie bagatelizuje tego cierpienia, nie chce go zepchnąć poza świadomość, ale chce wznieść człowieka ponad nie. Dając swe zrozumienie i obecność, syci swoją miłością i przyjaźnią. W oparciu o nie, człowiek jest wstanie przejść na poziom ducha i wiary, który przekracza poziom zranień cielesnych i psychicznych.
Duch Święty bardzo dużo czasu i cierpliwości chce po-święcić takim poranionym osobom, aby doprowadzić je do normy, niejako do punktu startu, z którego ruszają młodzi ludzie bez zranień. Duch Święty prowadząc tę terapię ni-czemu się nie dziwi, niczego nie wstydzi, nie jest surowym Bogiem domagającym się nieskazitelności, ale czułym lekarzem, który pomaga pokonać ludzkie słabości wynikające często z szukania kompensacji za brak miłości.
2. Duch Święty ożywia drogę i dary Kościoła. Gdy człowiek wyzdrowiał ze swoich zranień, które skupiały całą jego uwagę i napawały go lękiem wobec wymagań Boga i Kościoła; Duch Święty niejako na powrót wprowadza go na łono Kościoła. Być może dany człowiek nigdy z Kościoła nie odszedł, starał się żyć jego zaleceniami, ale to wszystko było odległe, trudne i martwe. Ciężki obowiązek, który nie syci, a jedynie przysparza wymagań.
Duch Święty jako wewnętrzny Kierownik człowieka, podejmuje tutaj rolę Ożywiciela i chce w duszy ożywić wszystkie skarby, które ma jej do zaoferowania Kościół Duch Święty uświadamia człowiekowi, że jest dzieckiem Bożym. A kochane dziecko nie lęka się kochającego Ojca. Gdy w życiu spotykają je trudności, z którymi nie potrafi sobie poradzić lub które nawet zabrudziły w nim trochę obraz Oj-ca, gdy tylko ma okazję biegnie jak najszybciej do Tatusia z wyciągniętymi ramionami. Opowiada mu wszystko, radzi się, przeprasza za nieudane czyny. Nasycone ojcowską miło-ścią, dumne z tego, że jest Jego dzieckiem, znów wyrusza w świat, gdzie może się pobrudzić, także wewnętrznie. Chce tam iść, by nieść tam obraz Ojca. Nie pogardza światem, lecz chce go uszczęśliwić oddając go Ojcu. Samo nie daje się po-chłonąć światu, bo Ojciec i Jego Królestwo są dla niego wszystkim. A sakrament pojednania jest szczerą, przyjacielską rozmową z Ojcem, która choć czasem może być wymaga-jąca, daje wielką radość, satysfakcję i poczucie rozwoju. Duch Święty ożywiając Eucharystię uczy zaangażowania się w nią całym sercem, umysłem i wolą. Jest ona udziałem w historii zbawienia. Jest udziałem w zbawczej ofierze Syna Bożego. Na początku liturgii Eucharystii, człowiek staje w nagiej prawdzie swej słabości i zależności wobec swego Boga. Potem słucha Jego pouczeń z Biblii, od stworzenia świata, przez Ewangelię Chrystusa, aż po nauczanie Kościoła. Podczas ofiarowania darów, człowiek ofiaruje też całego siebie: serce i umysł, radości i cierpienia, wszystko czym jest. Teraz pa-trzy na Syna Bożego, a naszego Brata i Przyjaciela, który ofiaruje się na ubiczowanie, cierniem ukoronowanie, na nie-sienie krzyża, ukrzyżowanie, na przyjęcie grzechów świata. W tym momencie na Chrystusie skupione jest całe niebo. Bóg Ojciec i Duch Święty towarzyszą Mu całym zaangażowaniem swoich Osób, aniołowie patrzą z podziwem i uwielbieniem, a Maryja i święci ze współczuciem. Jakże uczestnik Mszy św., ożywiony przez Ducha Świętego, mógłby się nie zaangażować w to wielkie misterium – dar życia Syna Boże-go? Pod koniec Eucharystii następuje komunia z ofiarnym Chrystusem. Kiedy jest się z Nim zjednoczonym, trzeba stać się takim, jak On dla świata.
Dogmaty Kościoła umieszczone w grubych księgach, mogą być zupełnie martwe dla większości wierzących, a nawet dla teologów wykładających je na uczelniach. Dopiero ożywiająca działalność Ducha Świętego może to zmienić. To On sprawi, że Osoby Trójcy Świętej staną się żywe, prawdziwe, miłujące – tworzące Boską Rodzinę. Ważne staną się: unia hipostatyczna Chrystusa, nauczanie o Kościele i chrześcijańska antropologia. Dogmaty nie będą już mówić o martwych prawdach czy zasadach, ale o żywych osobach i relacjach, w które trzeba się zaangażować: za albo przeciw. Relacje z Osobami Trójcy Świętej, aniołami i świętymi mogą być bardzo bliskie, czasami bliższe, niż z ludźmi tej ziemi.
Pismo Święte może być martwą lub żywą księgą. Gdy czy-ta się je razem z Duchem Świętym, który jest przecież głównym jego Autorem, może stać się moją osobistą historią zbawienia. To, co dokonało się na przestrzeni wieków w historii zbawienia ludzkości, powinno dokonać się w moim wnętrzu. A Duch Święty potrafi nie tylko ożywić tamte historie, ale także przenieść je we mnie i zrealizować.
Wielu dzisiaj mówi: „Pan Bóg tak, Kościół nie”. Nie rozumie, że Bóg przelał swoją moc i mądrość w Kościół. Łaska Boża została udzielona, ale poszczególni odbiorcy, mogli jej źle użyć. Może też nie potrafili jej w pełni dostrzec, bo zabrakło im ożywiającej mocy Ducha Świętego. A On współczesnego człowieka chce przekonać, że Kościół z jego hierarchią jest pomysłem Boga i drogą ku Niemu. Ale gdy z jakiegoś powodu nie można iść tą drogą, Duch Święty sam działa w ludzkich sercach i prowadzi je.
Jakże trudne wydaje się dziś zachowanie zasad moralności, zwłaszcza w dziedzinie prawdy, nadużyć finansowych, przeznaczenia ludzkiego ciała. A Duch Święty chciałby ożywić wrodzony ład w ludzkich sercach. Człowiek wewnętrznie pragnie: prawdy, dobra i piękna, a wszelkie deformacje w tych dziedzinach są zupełnie niepotrzebne, kłopotliwe i ostatecznie bardzo męczące. Przyjmując ożywiającą moc Ducha Świętego można zobaczyć sens moralności, a słuchając Go we własnym sumieniu jako Kierownika, można pokonać wszelkie własne skłonności przeciwne zasadom moralności i posiąść siebie. Niektórych interesują tylko własne pieniądze, własne sprawy, własne zbawienie. Inni w imię służby Bogu rzucają się w aktywizm, filantropię i horyzontalizm. A Duch Święty pragnie ożywić prawdziwy wymiar apostolstwa, którym jest takie miłowanie Boga, aby pozyskać Mu ludzi i takie kocha-nie człowieka, aby uszczęśliwić go zjednoczeniem z Bogiem.
3. Duch Święty uświęca życie codzienne, zachęca do apostolstwa i zbawczego cierpienia. Kiedy człowiek doświadczy ożywiającego działania Ducha Świętego, zaangażuje się całkowicie w to, co On proponuje od wewnątrz, a Kościół od zewnątrz.
Żyjąc w bliskiej przyjaźni i ciągłej łączności z Duchem Świętym, taki człowiek zaczyna uświęcać życie w codziennym wymiarze i w każdej jego chwili. Duch Święty pomaga mu żyć święcie w małżeństwie, w relacjach z dziećmi, w pracy zawodowej, w apostolstwie. To nie są tylko miłe uczucia czy wzniosłe myśli, ale to konkretne decyzje i czyny realizowane w życiu, podporządkowane nie tylko Bożym przykazaniom czy zasadom moralności, ale także delikatnym i wymagającym natchnieniom Ducha Świętego.
Na dalszym etapie wzrastania w świętości pod kierownictwem Ducha Świętego, taki człowiek nie tylko chce się angażować w swoje własne życie rodzinne czy zawodowe lecz również w apostolstwo Kościoła. Chce pomagać braciom zbliżyć się do Boga, dlatego angażuje się w służbę ubogim lub nauczanie wiary. Owoce zostawia Bogu, ale sam oddaje tej służbie wszystkie swoje siły i zdolności.
Gdy w końcu przyjdzie czas starości, cierpienia i śmierci, dzięki prowadzeniu Ducha Świętego, taki człowiek nie za-mknie się w sobie, w swoim cierpieniu i lęku, ale świadomie i dobrowolnie złoży z siebie ofiarę cierpienia na krzyżu, aby razem z Jezusem współzbawiać świat.
4. Pragnienie – przyzywaniem Ducha Świętego. Na końcu warto się zastanowić, co człowiek powinien zrobić ze swej strony, aby Duch Święty chciał do niego przyjść i tak go prowadzić. Powinien pragnąć: miłości, prawdy, dobra, piękna, a tak naprawdę Boga samego. I wydaje się, że im bardziej człowiek jest poraniony, oszukany przez pozorne miłości, a spragniony tej najgłębszej i prawdziwej, tym bardziej głębią swego serca, w milczącym krzyku przyzywa Ducha Świętego, a On na to gorące pragnienie i wołanie odpowie swoim przybyciem.
III. Dawca świętości Duch Święty z całą Trójcą Świętą, przez łaskę zamieszkuje w człowieku od chwili chrztu świętego. Natomiast z natury, przez dar stworzenia, zamieszkuje w każdym człowieku powołanym do istnienia.
Duch Święty działa delikatnie, powoli, od wewnątrz przekonując człowieka. Najpierw wzbudza pragnienie Boga, wiary, modlitwy, skupienia. Pociąga człowieka w głąb same-go siebie swoją dobrocią, pokojem, słodyczą. Zachęca i po-ciąga, aby człowiek wszedł do sanktuarium swojej duszy. Tam przez milczenie, skupienie, samotność konieczną do głębokiego spotkania, człowiek przygotowuje się i otwiera na dialog z Duchem Świętym.
1. Oczyszczenie. Duch Święty jest przy człowieku także wtedy, gdy on cały jest jeszcze na zewnątrz samego siebie: zajęty nauką, pracą, rozrywką, podróżami, techniką. Czuwa nad nim, pomaga, ochrania, ale na różne sposoby próbuje dostukać się do jego wnętrza, bo tam są największe bogactwa człowieka.
Kiedy człowiek choć trochę zacznie się zastanawiać nad sobą, choć trochę wejdzie w siebie, Duch Święty bardzo chętnie przybywa mu z pomocą. Jako mądry pedagog, najpierw pomaga człowiekowi zrozumieć samego siebie: jego potrzeby materialne, zmysłowe, psychologiczne, a w końcu duchowe. Duch Święty nie mówi człowiekowi, że złem jest, iż chce on mieć nowocześnie wyposażony dom, zarabiać coraz więcej pieniędzy, posiadać jeden z najnowszych modeli samochodu i mieć możliwości podróżowania po świecie. Nie mówi, że to jest złe, ale że to nie wystarczy, aby zaspokoić pragnienia ludzkiego serca. Nie mówi, że jego ciało jest złe i że współczesny człowiek nie ma prawa dbać o wygląd, zdrowie i wysportowanie swego ciała, że nie powinien korzystać z radości i przyjemności jaką daje seks. Mówi tylko, że nawet najbardziej wyrafinowane sposoby zaspokajania potrzeb swego ciała, nie są wstanie nasycić wszystkich pragnień człowieka. Nie neguje też psychologicznych potrzeb człowieka, kiedy to dąży on do coraz większego poznania, coraz większej wiedzy i władzy. Lub szuka zaspokojenia w uczuciowych relacjach i myśli, że ciepło, bliskość i bezpieczeństwo, jakie daje druga osoba, wystarczą i napełnią go do końca. Mówi tylko, że to wszystko nie nasyci w pełni.
Duch Święty zna i szanuje wszystkie potrzeby człowieka, które zostały wpisane w jego naturę. Nie chce ich podważać, ani negować, bo przecież wszystko, co stworzył było dobre. Chce jedynie nauczyć człowieka panować nad swoimi potrzebami, aby to on był panem w swoim wnętrzu, a nie by one nim rządziły. Chce też pomóc człowiekowi ułożyć jego potrzeby i pragnienia w odpowiednią hierarchię wartości.
Jeżeli człowiek posłucha Ducha Świętego, jako najlepszego Przyjaciela i najmądrzejszego Nauczyciela, może razem z Nim podjąć walkę ze swoimi złymi skłonnościami. Będzie to twórcze zajęcie zdobywania samego siebie, które przyniesie więcej radości niż wygrane medale olimpijskie czy zdobycie najwyższych szczytów świata. Duch Święty nigdy człowieka nie potępi, nie wyśmieje, nie opuści, będzie go pouczał, wspierał, mobilizował, pocieszał, dawał radość wygranej.
Człowiek może też nie posłuchać Ducha Świętego i wtedy będzie najczęściej brnął w uzależnienie od posiadania dóbr materialnych (przeciwieństwem jest dobrowolne ubóstwo); od seksualnych potrzeb swego ciała (przeciwieństwem jest czystość); od akceptacji innych ludzi czy osiągnięcia własne-go sukcesu (przeciwieństwem jest posłuszeństwo). A takie uzależnienie nie przynosi szczęścia, lecz najbardziej upokarzającą niewolę. A doświadczywszy w niej największego cierpienia, człowiek może znów zwrócić się do Ducha Świę-tego i szukać u Niego pomocy, jako u ostatniej deski ratunku. Duch Święty nie odmówi duchowi człowieka, ale ciała najczęściej nie jest już wstanie uratować.
Ten pierwszy etap współpracy człowieka z Duchem Świętym można by nazwać tradycyjnie ascezą lub okresem oczyszczenia. Ciągle bowiem wygląda na to, że to człowiek głównie działa i że jego zadaniem jest przede wszystkim walka z grzechem i negatywnymi skłonnościami.
2. Oświecenie. Człowiek jednak z biegiem czasu odkrywa, że skoro udało mu się wykonać tak wielką pracę, to znaczy, że wspomagał go ktoś wyjątkowy. I że to sam Duch Święty dawał zarazem pragnienie postępu w świętości, jak i jego realizację. Człowiek z jednej strony porzucił już sprawy świata i jego przywiązania, a z drugiej poczuł już słodycz przyjaźni z Duchem Świętym, który mu się coraz bardziej odsłania. Duch Święty daje się człowiekowi odkryć jako mądry nauczyciel, jako miłujący towarzysz drogi, jako moc Boża. On chce być wewnętrznym Kierownikiem człowieka, który będzie go prowadził drogami zbawienia ku osobistej świętości. Człowiek doświadczając tak silnej, mądrej i miłującej obecności Ducha Świętego decyduje się na powierzenie Mu swego życia. Następuje wzajemne oddanie. Można by je nazwać zaręczynami – wzajemną obietnicą.
Teraz człowiek ciągle prowadzony przez Ducha Świętego wszedł na drogę oświecenia. Porzucił już nie tylko sprawy świata, ale także siebie samego. Chce stać się, jak ziarno, które musi umrzeć, aby wydać nowe, lepsze, Boże życie. Chce nie zajmować się już światem czy sobą, lecz jedynie Bogiem i Jego sprawami.
Duch Święty pomaga odkryć takiemu człowiekowi doskonałość człowieczeństwa Chrystusa i Jego daru z siebie. Człowiek pragnie stać się taki jak Chrystus, czyli ofiarować siebie całkowicie, aż po Krzyż. Musi więc nadal pracować nad sobą, aby pokonywać swoje lenistwo i ofiarnie pracować dla Królestwa Bożego. Musi szukać Chrystusowej prawdy, aby ją poznać, głosić i według niej żyć. Musi od Chrystusa uczyć się dobroci wobec prostych ludzi, odwagi wobec faryzeuszy i wytrwałej modlitwy do Ojca.
Taki człowiek prowadzony i kształtowany przez Ducha Świętego na wzór Chrystusa, będzie chciał oddać swoje życie w ofierze, złożyć siebie w darze z miłości do Ojca i ludzi, bo tylko miłość – dar uszczęśliwia i spełnia. I chociaż odejdzie z tej ziemi do Bożego Królestwa, będzie też chciał pozostać jak Chrystus w Eucharystii, aby nie tylko samemu być szczęśliwym Bogiem i niebem, ale by innych uszczęśliwiać. By ludziom dać Boga, a Bogu ofiarować ludzkie dusze.
3. Zjednoczenie. Duch Święty prowadząc człowieka, najpierw domaga się od niego ciszy, samotności, skupienia, nasłuchiwania, modlitwy. Sam pociąga go w tym kierunku. Następnie chce do człowieka przemawiać w jego wnętrzu przez delikatne i subtelne natchnienia. Duch Święty przekonuje człowieka o grzechu, czyli o jego zbyt ziemskich przywiązaniach, następnie chce by postępował w świętości. Aby tak się działo człowiek musi słuchać Ducha Świętego, być Mu uległym i posłusznym. On na początku daje siebie poznać jako dobroć, słodycz, osobowa miłość, ale na tym nie poprzestaje. Pragnie z człowiekiem wchodzić w codzienny dialog. Chce by człowiek Go słuchał na modlitwie, dawał Mu miejsce w swym sercu przez skupienie, by podczas codziennych zwykłych zajęć i wielkich zadań apostolskich słuchał Jego natchnień, brał je pod uwagę i jeżeli rozezna je jako Boże, wykonywał w po-kornej uległości.
Duch Święty w ten sposób może człowieka przemienić, upodobnić do Chrystusa, mobilizować do apostolskich dzieł na rzecz Królestwa Bożego, a w końcu wprowadzić w najwyższy stopień doskonałości, czyli zjednoczenie z Trójcą Świętą.
Zjednoczenie z Trójcą Świętą dla większości ludzi dokonuje się dopiero po śmierci, gdy dojdą do nieba. Można je jednak osiągnąć już tu na ziemi, gdy człowiek podda się prowadzeniu Ducha Uświęciciela, a ten zechce człowieka przez życie na tyle wydoskonalić, by mógł on dostąpić tej łaski – zjednoczenia z Trójcą Świętą.
Duch Święty prowadzi do tego zjednoczenia swoją szczególną drogą wewnętrznego kierownictwa. Chce mieć w życiu człowieka coraz więcej do powiedzenia, choć nigdy nie zmusza, ani nie zniewala. Po upodobnieniu prowadzonej osoby do Chrystusa, pokazuje jej teraz wielkie piękno, jedność i miłość Rodziny Trójcy Świętej. Pokazuje, że ona jest dla człowieka źródłem i celem, matką i ojcem, że tam jest jego początek i tam jest jego spełnienie, że w tej rodzinie Bożej Miłości ma swoje miejsce i tam może zamieszkać na wieki.
Człowiek zachwyca się tą wielką swoją godnością dziecka Bożego i wielkim przeznaczeniem zamieszkania w Bogu na zawsze. On pragnie; pragnieniem, które pomaga mu wzbudzić Duch Święty; Trójcy Świętej i chce dostosować się do wszystkich wymagań i zasad jakie obowiązują w tej Rodzi-nie, dlatego zgadza się na ostateczne pociągnięcia dłuta, aby został odpowiednio wydoskonalony. A dostąpiwszy zjednoczenia należy do Rodziny Trójcy Świętej, cieszy się posiada-niem i kontemplacją poszczególnych Osób Boskich, posiada ich przymioty i cały jest przebóstwiony.