Płodność apostolska efektem zjednoczenia z Trójcą Świętą

MEDYTACJA TRZECIA

Człowiek najpełniej realizuje się w miłości. Najpierw jej szuka, potem się jej uczy, w końcu oddaje się i jednoczy przez miłość. Ale to jeszcze nie wszystko. Gdy już wie, że oddał się miłości i że ją otrzymał, pragnie by ta miłość przyniosła owoce. Aby była płodna. By przyniosła nowe życie, nowe prawdy, nowe dzieła.
Trójco Święta wiemy już, że Ty jesteś naszą największą miłością. Wiemy, że najgłębsze pokłady naszej duszy tęsknią za Bogiem, który jest miłującą się wspólnotą Osób. Wiemy, że Ty nas do tej Twojej boskiej wspólnoty zapraszasz i że przygotowałaś tam dla nas miejsce. Dałaś nam też różne środki do zjednoczenia z Tobą. Do końca jednak nie wiemy, czy zjednoczenie jest przed nami, za nami, czy może jesteśmy w trakcie niego. Wierzymy jednak, że ono jest dla nas.

Nie chcemy jednak pragnąć zjednoczenia tylko dla nas samych: dla naszego zadowolenia, wywyższenia, dowartościowania. Chcemy, by ono przyniosło chwałę również Tobie. Dlatego pytamy: co możemy dla Ciebie uczynić, czego pragniesz? Co możemy zrobić, aby nasza miłość była płodna apostolsko i by przyniosła wieczne owoce?
1) Ty pragniesz człowieka. Każdego człowieka. Chcesz, aby przyjął Cię w domu swego serca i uczynił tam dla Ciebie gościnę. Nie chcesz darów, chcesz osoby. Chcesz, by podjął z Tobą codzienny dialog miłości, który doprowadzi do pełni oddania. Ale tak wielu ludzi nie chce Ci otworzyć domu swe-go serca. Nie chce podjąć dialogu miłości. Wtedy stoisz u drzwi, kołaczesz i cierpisz.
2) Są też ludzie, którzy cierpią. Nie chciani, nie kochani, odepchnięci, samotni, zapomniani. Dla nich Ty chcesz być domem, rodziną, szczęściem, niebem na ziemi. Gdyby tylko zechcieli do Ciebie przyjść, gdyby tylko zachcieli Ciebie odkryć w głębinach swej duszy, gdyby zechcieli wypłakać się przed Tobą, jak przed przyjacielem. Znaleźliby wszystko, czego pragną. Ale nie chcą, nie umieją, może nikt im nie pokazał drogi, że Ty jesteś najlepszą Rodziną, w której można znaleźć zrozumienie, bezpieczeństwo, miłość bez warunków.
3) Ty, niebiańska Rodzino troistej Miłości pragniesz człowieka, pragniesz całej ludzkości. Ludzie pragną Ciebie, choć często sobie tego nie uświadamiają. A co ja mogę zrobić, aby rodzinę ludzkości zwrócić znów Rodzinie Trójcy Świętej?
Mogę wiele, choć nie trzeba tu wielkich środków. Mogę stać się apostolsko płodny przez:
a) cierpliwe i ofiarne znoszenie cierpień fizycznych przy-noszonych głównie przez choroby;
b) świadomą pracę nad sobą, wyrzekanie się swoich przyjemności, swego egoizmu, swojej woli;
c) znoszenie bez narzekania – trudów pracy zawodowej, nieporozumień w rodzinie i małżeństwie; sytuacji tragicznych takich, jak wypadki, rozwody, śmierć najbliższych;
d) bierne poddanie się oczyszczeniom w życiu duchowym, gdy dopadają mnie pokusy bezsensu, niewiary, niechęci do modlitwy. Gdy trudno jest być wiernym przykazaniom, sakramentom, moralności. Gdy przeżywam ciemności wiary i ducha.
To wszystko, co przynosi życie, a co czasem jest bardzo trudne, mogę z ciężaru zamienić w dar. Mogę ofiarować go Trójcy Świętej, aby dotarła do ludzi i uczyniła szczęśliwymi siebie i swoje dzieci.

Mogę jednak jeszcze więcej. Mogę świadomie, dobrowolnie i czynnie budować na ziemi wspólnoty na wzór Trójcy Świętej. Jeżeli żyję w małżeństwie, to taką pierwszą wspólnotą
ma być moja rodzina. Ale mogę też dbać o rodzinę parafialną, o wspólnotę przyparafialną, do której aktualnie należę.
Osoby Trójcy Świętej są przede wszystkim dla siebie na-wzajem darem miłości. Realizują się w relacjach, w pozostałych osobach, zapominając zupełnie o sobie. Także człowiek spełnia się dopiero w całkowitym darze z samego siebie. Nie jest to jednak dla niego zbyt łatwe. Ale, gdy to osiągnie do-świadczy szczęścia swojego i swojej wspólnoty.
Osoby Trójcy są dla siebie nawzajem całkowicie otwarte, dostępne, przeźroczyste. Z radością przebywają we własnym gronie i cieszą się sobą nawzajem i szczęściem swojego do-mu. Również człowiek potrzebuje rodziny, wspólnoty, domu, by czuć się u siebie, by być przyjętym, akceptowanym, afirmowanym. Jakże trzeba nam dbać o atmosferę wnętrza naszego domu i rodziny, ona jest najważniejsza. Bez niej nie będzie dobrego apostolstwa, a zbytnie działanie na zewnątrz może całkowicie zniszczyć jedność wspólnoty.
Osoby Trójcy, gdy chcą działać na zewnątrz, wszystko uzgadniają wspólnie. Podobnie powinno być w pojedynczym człowieku: rozum, serce i wola powinny wspólnie podejmować decyzje. Także w rodzinie mąż, żona i dzieci powinni razem dane sprawy poznać, przedyskutować i podjąć konkretną decyzję dopiero wtedy, gdy wszyscy się z nią zgodzą. Również w grupie czy parafii, decyzje powinny być podejmowane wspólnie z księdzem proboszczem, przewodniczącym, moderatorem i wszystkimi członkami. Dopiero uwzględnienie każdej ze stron tworzy prawdziwą jedność.
Jakże wiele jest jeszcze cech życia Trójcy Przenajświętszej, które powinniśmy starać się naśladować w naszym życiu osobistym, rodzinnym, wspólnotowym. Sami nie potrafimy tego osiągnąć, ale w ciągłym dialogu miłości z Trójjednynym upodobnimy się do Niej i pomożemy w tym innym, aby cała rodzi-na ludzkości została zwrócona Rodzinie Trójcy Świętej.